Klaudia Halejcio kłóci się z Kasią Zielińską, że jej mąż "NIE JEST POTWOREM": "Nie można się oburzać na reakcję, GDY PALNIE SIĘ GŁUPOTĘ" (OPINIA)

Słowa Oskara Wojciechowskiego o tym, że "zniechęcił do teatru" Klaudię Halejcio wywołały sporo emocji, a wśród zaniepokojonych internautów znalazła się Katarzyna Zielińska. Aktorka doczekała się dosadnej odpowiedzi od partnerki biznesmena, która oskarżyła koleżankę, że ta robi z jej męża "potwora". Czy Halejcio powinna mieć o to pretensje do Zielińskiej, a może winowajcy tej sytuacji należałoby poszukać nieco bliżej?

Medialna kłótnia Klaudii Halejcio i Katarzyny ZielińskiejMedialna kłótnia Klaudii Halejcio i Katarzyny Zielińskiej
Źródło zdjęć: © KAPiF
Piotr Grabarczyk "Grabari"

Miniony weekend przyniósł nam niespodziewaną internetową inbę, w której zmierzyły się ze sobą Klaudia HalejcioKatarzyna Zielińska. Wszystko przez reakcję aktorki na wywiad, którego influencerka udzieliła z mężem Magdzie Mołek - a konkretnie fragment, w którym Oskar Wojciechowski przekonywał, że "zniechęcił" ukochaną do gry w teatrze i zachęcał do porzucenia jej na rzecz przynoszącej dużo większe profity działalności w sieci. Zielińska pod cytowanym fragmentem wideo wyraziła swoje zaniepokojenie taką postawą mężczyzny, który jej zdaniem powinien wspierać partnerkę w pielęgnowaniu jej pasji. Halejcio zamieściła w odpowiedzi obszerne wideo, w którym wyraźnie poirytowana słowami koleżanki broni honoru męża. W sieci oczywiście rozpętała się burza, bo internauci do niczego tak nie pędzą, jak do celebryckiej kłótni. Tylko czy faktycznie jest się o co kłócić?

Klaudia Halejcio wspomina swój panieński. Tak mówi o życiu po ślubie z Oscarem: "POLECAM KAŻDEMU" (WIDEO)

Halejcio oburzyła się na koleżankę, że ta jednym komentarzem rozpętała wielką aferę, która zaowocowała zrobieniem z jej męża "potwora", skarżąc się przy tym, że to prawdopodobnie mocno wycięte wypowiedzi Wojciechowskiego nie wybrzmiały zgodnie z jego intencjami. Warto w tym miejscu zastanowić się, jakie intencje towarzyszą mężowi Halejcio w jego niedawno rozpoczętej działalności medialnej. Wcześniej trzymał się raczej z boku i był, ktoś mógłby powiedzieć brzydko, dekoracją swojej pięknej i przebojowej partnerki. Z jakiegoś powodu uznał jednak, że o jego sukcesach i wielkich pieniądzach świadczyć będą już nie tylko czyny, ale i słowa - zaczęły się więc wywiady, podcasty i motywacyjne treści publikowane w sieci. Czy taka ofensywa ma służyć pomnażaniu imponującego już majątku, a może chodzi tylko o nakarmienie ego? W końcu podobno "pieniądze lubią ciszę"... Niezależnie od powodów, zarówno Halejcio, jak i Wojciechowski nie mogą mieć pretensji ani do Zielińskiej, ani do nikogo innego za to, że słuchają jego często mało błyskotliwych wypowiedzi i wyciągają swoje wnioski. Jaki koń jest, każdy chyba widzi. Ze stratą dla konia.

Zielińska, choć oczywiście jej komentarz ma w sobie dużo większy kapitał nagłówkowy niż gdyby wyszedł spod palców anonimowej internautki, ma prawo do dowolnej reakcji na to, co wyświetliło się jej w social mediach. Bo na reakcje obliczone są występy i wypowiedzi w podcastach i mediach w ogóle. To, że Halejcio oczekuje tutaj celebryckiej solidarności, to są jedynie krokodyle łzy, bo przecież nie miałaby nic przeciwko, gdyby aktorka wylała pod adresem jej małżonka morze pochwał. I żeby była jasność - nikt o zdrowym rozsądku nie kwestionuje tego, że Klaudia podjęła dobrą decyzję, zamieniając teatr na działalność w sieci. Powiedziałbym nawet więcej - to jeden z niewielu momentów celebryckiej trzeźwości umysłu, gdzie zmierzono dobrze siły na zamiary. Nie zmienia to faktu, że wypowiedzi jej męża, które siłą rzeczy rysują przed odbiorcami pewną dynamikę w ich relacji, były dość niefortunne i niejedna brew się na nie uniosła.

Sam Wojciechowski w bardzo krótkim czasie, z partnera Halejcio, o którym niewiele tak naprawdę wiedzieliśmy, awansował na kolejnego głośnego piewcę kapitalizmu, kultury zapi**dolu i denialistę depresji. A internet przecież tak bardzo lubi słuchać bogatych facecików, którzy przekonują, że ludziom to się nie chce pracować, i jak bardzo wszyscy są leniwi - bo liczy się tylko "piniondz". "Wincyj, wincyj, wincyj tych piniondzów!" No i w końcu Oskar się doigrał i został viralem, choć pewnie ten moment wyobrażał sobie zupełnie inaczej. Mocno nerwowa, choć przypudrowana wymuszonym humorem, reakcja pary - a w szczególności Halejcio - nie robi też im za dobrej reklamy jako samozwańczym specjalistom, bo jeśli tak reagują na jakiś epizodyczny kryzys wizerunkowy, to strach pomyśleć, co by było, gdyby faktycznie wpadli w medialne tarapaty.

To zresztą odwieczna zagadka - po co ludziom, którzy te pieniądze mają i cieszą się wysokim komfortem życia, pchanie się do mediów i narażanie siebie i swoich biznesów na tak losowe kryzysy? Zaprawiona w bojach Halejcio mogłaby spokojnie nieść na swoich zgrabnych barkach ten medialny ciężar i z powodzeniem reprezentować rodzinę, a teraz musi świecić oczami za męża i desperacko przekonywać, że "nie jest potworem". Ktoś musi się w końcu nauczyć, że nie zawsze, gdy podstawiają ci pod nos mikrofon, należy otwierać usta. A już na pewno nie mieć pretensji do słuchaczy, że reagują, gdy palnie się jakąś głupotę...

Klaudia Halejcio
Klaudia Halejcio © Instagram
Klaudia Halejcio i Oskar Wojciechowski
Klaudia Halejcio i Oskar Wojciechowski © Instagram
Klaudia Halejcio i Oskar Wojciechowski
Klaudia Halejcio i Oskar Wojciechowski © Instagram
Katarzyna Zielińska
Katarzyna Zielińska © KAPiF | KAPIF.pl
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą