Influencerstwo jako zawód na zawsze odmieniło to, jak postrzegamy gwiazdy sieci. Internetowych celebrytów, którzy słyną w dużej mierze z pokazywania prywatności na YouTubie czy TikToku, przybywa z roku na rok. Wydawałoby się, że sprzedawanie codzienności w mediach społecznościowych to praktycznie studnia bez dna, ale wygląda na to, że i eksperci w tej dziedzinie miewają problemy.
Luka duma nad "youtuberskim wypaleniem": "Pokazaliśmy wszystko"
Na youtube'owym koncie Luki pojawiło się właśnie ponad 40-minutowe nagranie zatytułowane "Nieobecność czy koniec na YouTube?". Dowiadujemy się z niego, że pokazywanie prywatności w sieci też ma granice, bo wraz z Andziaks pokazali już tak dużo, że pomysły powoli się kończą. Mało tego - coraz częściej czerpią przyjemność z tego, że czegoś NIE pokazują w sieci. Warto zanotować.
Byliśmy tu i teraz. I to było fantastyczne uczucie. Coraz więcej jest takiego uczucia. My chcemy... to nie jest tak, że my się odwracamy od YouTube'a, naprawdę, tylko taka kolej rzeczy wychodzi. Pokazywaliśmy wszystko. Jesteśmy z wami od, no nie wiem, dziesięciu, ja dwunastu, Angelika szesnastu lat. Widzieliście rozstania, widzieliście powroty, widzieliście dzieci, porody, widzieliście śluby, wszystko widzieliście. I teraz tak jakby mniejszą mamy ochotę na pokazywanie tego, ale też trochę nie ma czego.
Zobacz także: Luka JARA SIĘ, że zrobił sobie zdjęcie z kibolami w Paryżu. "ZAJEBI**CIE BYŁO". Jest się czym chwalić? (FOTO)
Marmurowa willa Andziaks. Zobaczcie jak urządziła swój wilanowski dom
To z kolei chyba nie będzie zaskoczeniem, ale on i Andziaks nie żyją wyłącznie z YouTube'a, a ciągłe wynajdywanie kontentu pod kamery jest zwyczajnie męczące. Malkontentom narzekającym, że ciągle nagrywa tylko o tym czy o tamtym, mówi z kolei wprost - tak wygląda jego życie i nie zawsze muszą być fajerwerki.
Czasami dostaję temat: "o, nagrywasz tylko tenisa", albo nagrywasz tylko to, ale ja tak żyję. Ja wiozę Charlie do przedszkola, później załatwiamy sprawy. Też nie chcę o tym mówić, bo tak się umówiliśmy z Angeliką, mamy jakieś poboczne rzeczy, naszą ambicją nie jest tylko YouTube, mamy może nie dużo, ale kilka rzeczy pobocznych, dywersyfikację i tym się bardzo zajmujemy. To jest dorosłe życie i to są dorosłe obowiązki, i bardzo nam się podoba też w tę stronę iść. Były pytania, czy my mamy coś na boku - tak, jesteśmy dorosłymi ludźmi. Nie myślimy jednotorowo, że YouTube, Instagram, współprace, kampanie, nagramy, to jest nasze życie. Nie.
Ale żeby nie było - wszystko jest po coś, bo Luka i Andziaks wiodą dobre życie i nie zamierzają narzekać.
Mamy ten komfort, że YouTube zapewni nam bezpieczeństwo, zapewni nam świetną sytuację życiową, moją wymarzoną. Naprawdę, nigdy w życiu bym sobie nie wymarzył, że będę w takiej sytuacji, że będę miał takie dla mnie super życie. Wy możecie powiedzieć: a ja bym się nie chciał tak żyć, ja bym inaczej. Okej, spoko, możecie tak mówić, ale jeśli chodzi o moje życie, o to, jak sobie wymarzyłem, to jestem w idealnym momencie mojego życia. Bo mam na wszystkich płaszczyznach fajne rzeczy, mam rodzinkę, mam szczęśliwe życie, mam podróże i jestem szczęśliwy po prostu.
Komentujący są w sprawie jego wywodu dość podzieleni. Jedną z najczęściej poruszanych kwestii jest to, że praktycznie nie nagrywają już na YouTube'a sami z siebie, bo w każdym materiale są reklamy i to one "napędzają" produkcję kontentu. Mało tego - reklamę oferty jednego z banków udało się Luce ulokować nawet w tym nagraniu...
Ludziom nie chodzi o to, że wy coś reklamujecie, tylko o to, że gdyby tych współprac nie było, to vlogi już by wcale nie były nagrywane. Żadne z was nie nagrywa vloga ot tak. Wygląda to mniej więcej w ten sposób: nagram vloga, bo i tak mam współpracę zrobić, a nie - nagram vloga, chociaż nie mam nic do zareklamowania...
Trzymacie kciuki, żeby wypalenie minęło?