Maciej Maleńczuk od 40 lat ma żonę, ale z WIERNOŚCIĄ nie było mu po drodze: "Nie ukrywałem się z KOCHANKAMI"
Maciej Maleńczuk, naczelny buntownik polskiej sceny artystycznej, od czterech dekad związany jest romantycznie ze swoją żoną, Ewą. Jego małżeństwo nie było kolorowe - zdarzały się zdrady i kłótnie, które trzęsły ich związkiem w posadach. Ostatecznie rockman jednak przyznał, że happy wife to happy life. Sprytnie?
64-letni Maciej Maleńczuk od lat budzi skrajne emocje - jedni cenią go za bezkompromisową szczerość i artystyczną autentyczność, inni burzą się z powodu jego ciętego języka i licznych kontrowersji. Muzyk nigdy nie należał do grona grzecznych celebrytów. Wręcz przeciwnie: jego wybuchowy temperament, odważne opinie i gorzkie komentarze pod adresem innych gwiazd wielokrotnie wywoływały gigantyczne medialne burze. Walił w polityków (m.in. w Przemysława Czarnka), walił w artystów (oberwało się m.in. Smolastemu)
Maciej Maleńczuk nie ukrywał też swoich problemów z prawem (tak, siedział w więzieniu) ani burzliwej przeszłości, która obejmowała konflikty z policją i życie na własnych, często ryzykownych zasadach. Dziś wciąż pozostaje jedną z najbardziej nieprzewidywalnych postaci polskiej sceny muzycznej. Niedawno Maleńczuk udzielił wywiadu dla magazynu "Twój Styl", gdzie podzielił się sposobem na szczęśliwe małżeństwo. Artysta jest w ponad 40-letnim związku - a przy jego trybie życia to naprawdę może budzić podziw.
Mateusz Pawłowski po porażce "TzG": "Jestem na etapie SZOKU. Chciałoby się WIĘCEJ POKAZAĆ"
Maleńczuk zdradził kulisy 40-letniego małżeństwa z żoną Ewą
Artysta nie próbował nawet owijać w bawełnę i od razu strzelał z grubej rury. Na początku potwierdził słowa, które powiedział kiedyś w innym wywiadzie i zgodził się ze swoim własnym stwierdzeniem, że "małżeństwo to kajdany". Maleńczuk nie próbował też zmazać swoich grzeszków i występków.
Śmieję się, że od 40 lat drzemy koty i wciąż jesteśmy razem. Buntowałem się w naszym małżeństwie wielokrotnie, między innymi w ten sposób, że nie ukrywałem się z kochankami. W końcu się poddałem
Muzyk doszedł jednak do pewnych wniosków i stwierdził, że kompromisy bywają... satysfakcjonujące.
Robię to samo co mój pies Shaggy, rozkładam się na cztery łapy. Każdy facet przy zdrowych zmysłach powie: "Chcesz mieć spokój? Nie fikaj starej". Nie wdając się w szczegóły -sprawy małżeńskie wymagają pewnej tajemnicy - przyznaję, że na tym polu bunt mi się nie udał
Na sam koniec powiedział jednak, że refleksje małżeńskie nie rzutują na jego naturę buntownika.
Człowiek z życiowymi doświadczeniami zwykle "mądrzeje", zaczyna schylać głowę, bo po co się narażać? U mnie to jakoś nie następuje. Wciąż mam wolnościową duszę. Nie znoszę, jak coś lub ktoś ma nade mną władzę