Maja Chwalińska nie wiedziała, że oklaskiwał ją sam Brad Pitt: "Całe szczęście, GRAŁABYM JESZCZE GORZEJ"
Sobotni finał pań na kortach Rolanda Garrosa przyciągnął wielu znanych amatorów tenisa. Jednym z nich był Brad Pitt, który najprawdopodobniej kibicował polskiej zawodniczce. Maja Chwalińska przyznała w "Faktach po Faktach", że grałaby pod większą presją, gdyby wiedziała o obecności aktora na trybunach.
Zakończony w sobotę turniej French Open okazał się najpiękniejszym rozdziałem w karierze Mai Chwalińskiej i potwierdzeniem jej wieloletniej, wytrwałej pracy. Niezwykle ambitna Dąbrowianka nie będzie już musiała przechodzić żmudnych kwalifikacji, by walczyć o miejsce w najbardziej prestiżowych zawodach tenisowych. Pomimo tego w tym momencie ważą się losy jej udziału w tegorocznym Wimbledonie. Przypomnijmy, że wywalczenie drugiego miejsca na kortach w Paryżu nie zapewniło sportsmence prawa gry w brytyjskim turnieju wielkoszlemowym, bowiem listy startowe zostały zamknięte tuż przed jej największym zawodowym sukcesem. Istnieje jednak możliwość, by organizatorzy przyznali Polce dziką kartę.
Zgodnie z podejrzeniami dzisiejszy powrót 24-latki do ojczyzny wywołał olbrzymie poruszenie, zarówno wśród kibiców, jak i dziennikarzy, którzy zadawali pytania m.in. o jej relację z Igą Świątek. Na koniec pełnego emocji dnia finalistka Rolanda Garrosa pojawiła się w programie TVN24 "Fakty po Faktach", gdzie podzieliła się niesłabnącymi emocjami oraz nieukrywanym zdumieniem po ogromnej skali wsparcia, jaką otrzymuje od kilkunastu dni. Jednym z największych zaskoczeń była dla niej... obecność Brada Pitta na trybunach w Paryżu.
Mamed Khalidov otworzył się na temat depresji. "Gryzłem skórzaną kanapę"
Maja Chwalińska była oklaskiwana przez filmowego gwiazdora
W rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską tenisistka podsumowała, że największy kryzys mentalny odczuła podczas ostatniego meczu kwalifikacji, a nie, jak mogłoby się wydawać, podczas wielkiego finału. Jakie emocje towarzyszyły jej podczas najważniejszego meczu w całej dotychczasowej karierze?
Czułam dużą radość. Jak najbardziej był też stres. Ale na pewno czułam wsparcie kibiców i to było dla mnie niesamowite doświadczenie, którego nie zapomnę
Goszczący na trybunach Brad Pitt przeżywał emocje na korcie, a fani tenisa spostrzegli, że aktor wyraźnie cieszył się podczas punktów zdobywanych przez Polkę. Maja Chwalińska we właściwym sobie stylu nawiązała do jego obecności na widowni.
Brad Pitt? Nie widziałam go. Całe szczęście, bo chyba bym tam umarła, grałabym jeszcze gorzej. Bił mi brawo? Dam to sobie w ramkę
Postawa 24-latki budzi ogromny podziw, zwłaszcza wśród młodych adeptów tenisa. Jak sama jednak przyznała, jej droga zawodowa nie była usłana różami, a w pewnym momencie wycofała się ze startów z uwagi na przebytą depresję. Z tego właśnie powodu dodała na wizji, że nie będzie nikogo przekonywać do niepoddawania się, ponieważ sama wielokrotnie odpuszczała w ważnych momentach kariery.
Na naszych oczach wyrasta nowa ulubienica kibiców?