Podczas ostatniego wypadu do jednej ze stołecznych knajpek Małgorzata Rozenek przeżyła chwile grozy. Wszystko przez suczkę Lusię, która nagle opuściła lokal.
Małgorzata Rozenek-Majdan od dobrej dekady udowadnia, że jest jedną z najbardziej wszechstronnych polskich celebrytek. 47-latka nie tylko spełnia się w roli influencerki, ale i rozwija własną markę odzieżową, ma na swoim koncie prowadzenie śniadaniówki oraz reality show "Królowa przetrwania", a nawet epizod w filmie Patryka Vegi. "Perfekcyjna" to także działaczka społeczna.
Poza in vitro angażuje się również w kwestię pomocy zwierzakom. Niedawno pojawiła się w Sejmie, gdzie wraz z m.in. Dodą nagłaśniała temat ochrony czworonogów.
Zobacz też: Piekło zamarzło: Doda i Małgorzata Rozenek spotkały się w Sejmie przy JEDNYM STOLE (ZDJĘCIA)
Ukochana Radzia to niewątpliwa "psiara". Gwiazda ma aktualnie w domu trzy pupile. Do jej buldoga i basseta dołączyła w zeszłym roku jamniczka. Gosia i suczka Lusia są niemal nierozłączne. Nic dziwnego, że celebrytka zabrała ją na ostatnie spotkanie z koleżankami. Panie udały się do jednej z ulubionych knajpek warszawskich celebrytów. Poza oczywiście jedzeniem "psiapsi" prowadziły ożywione rozmowy. Plotkowanie tak je poniosło, że nie zauważyły, iż z pola widzenia zniknął im brązowy czworonóg. Zestresowana Małgorzata zaczęła szukać Lusi i nawoływać. Do akcji wkroczyły także osoby z obsługi, które po dłuższej chwili znalazły ją w ogródku. Na wykonanych przez paparazzi zdjęciach widzimy, jak rozemocjonowana gwiazda tuli suczkę do siebie.
Tego dnia Rozenek miała na sobie długą szarą spódnicę, podkreślającą jej doskonałą sylwetkę, sweterkowy płaszcz i białe szpilki. Lusia z kolei postawiła na obrożę i smycz w kolorze pomarańczowym.
Zobaczcie zdjęcia.