Marcelina Zawadzka opuści Dubaj? "Rozważamy RÓŻNE SCENARIUSZE"
Marcelina Zawadzka opublikowała nowy post, w którym rozpisała się na temat sytuacji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wspomniała o hejcie.
Marcelina Zawadzka od kilku miesięcy mieszka w Dubaju. W efekcie jest jedną z tych polskich celebrytek, które od kilku dni spełniają się w roli korespondentek. Miss Polonia 2011 na bieżąco relacjonuje to, co dzieje się aktualnie w największym mieście Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Głos zabrał też narzeczony 37-latki, Max Gloeckner, który to namówił ją na przeprowadzkę na Bliski Wschód.
Polskie celebrytki mieszkają w Dubaju. "Mam spakowaną walizkę"
Marcelina Zawadzka nadaje z Dubaju. Wróci do Polski?
W środę Zawadzka znów zabrała głos. Na jej Instastories pojawił się obszerny wpis, na początku którego podziękowała fanom za ich troskliwe wiadomości. Dalej zapewniła o tym, że ona i jej bliscy są bezpieczni oraz zasugerowała, że wbrew poprzednim wypowiedziom biorą pod uwagę opuszczenie Dubaju.
U nas bez większych zmian - dobrze. Tzn. jesteśmy w domu, który jest niski, murowany, nie ma ogromnych szyb i znajduje się na obrzeżach Dubaju. Rozważamy różne scenariusze i staramy się na to przygotować. O planie na najbliższy czas poinformuję was, kiedy już coś będzie wiadomo na 100% - napisała enigmatycznie.
Marcelina Zawadzka żali się na internetowych hejterów
Następnie zwróciła uwagę na krytykę, z jaką spotykają się ci, którzy z różnych przyczyn przebywają teraz na Bliskim Wschodzie.
Jak to człowiek w obecnej sytuacji - mam swoje ups and downs i nie chcę powiedzieć czegoś, co będzie później źle rozumiane i przeinaczane. Ogólnie takie sytuacje polaryzują ludzi - dobrze widać to w internecie. Jaka fala hejtu spływa na ludzi, którzy znaleźli się w obecnej sytuacji. I to jest totalnie obrzydliwe. Ale też rozumiem, że media zrobiły taką narrację, że ludzie tak oceniają. Zresztą nie są tu, więc mają inne zdanie i inaczej patrzą na całą sytuację - czytamy.
Marcelina Zawadzka o sytuacji w Dubaju
Celebrytka uspokoiła, że mieszkańcy Dubaju żyją względnie normalnie.
Z tego co widzę sama i słyszę też od bliskich tu (na grupach czy w prywatnych wiadomościach) - życie toczy się dalej. Ludzie się odwiedzają, chodzą na spotkania, do restauracji. Starają się funkcjonować, nie ma paniki, absolutnie nie, więc też nie wierzcie we wszystko, co zobaczycie w internecie - napisała, zaznaczając na końcu:
Nie bagatelizujemy i nie lekceważymy tego, co się dzieje, ale też nie nakręcamy strachu i spirali paniki.
Myślicie, że lada dzień Marcelina poinformuje, że wraca do Polski?