Marcelina Zawadzka tłumaczy, dlaczego NIE OPUŚCIŁA Dubaju: "Wolimy zostać w domu, mieć wodę, być u siebie"
Marcelina Zawadzka, odpowiadając na pytania mediów i fanów, wyjaśniła, dlaczego nie zdecydowała się na ewakuację ze swojego domu w Dubaju.
Nad ranem w poniedziałek mieszkańcy Jerozolimy i Tel Awiwu zostali zbudzeni przez alarmy i serię głośnych eksplozji, które - jak podaje agencja AFP - rozbrzmiały chwilę po informacji o wykryciu pocisków wystrzelonych z terytorium Iranu przez izraelskie wojsko. W wielu częściach centralnego Izraela świadkowie oraz dziennikarze relacjonowali kolejne odgłosy wybuchów, a władze apelowały do mieszkańców o natychmiastowe udanie się do schronów i śledzenie oficjalnych komunikatów, podkreślając powagę zagrożenia. Napięta sytuacja wywołuje coraz większy niepokój w regionie.
Napięcie odczuwalne było również w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W Dubaju świadkowie mówili o dwóch następujących po sobie detonacjach i przelatujących nad miastem samolotach wojskowych. Z kolei w Abu Zabi odnotowano bardzo silną eksplozję, która dodatkowo spotęgowała obawy mieszkańców.
W Dubaju przebywa sporo polskich celebrytów, którzy relacjonują sytuację na miejscu. Jedną z nich jest Marcelina Zawadzka.
Syn Marceliny Zawadzkiej będzie od małego uczony TRZECH JĘZYKÓW: "Mam nadzieję, że da radę"
Marcelina Zawadzka tłumaczy, dlaczego została w Dubaju
Marcelina w obszernej relacji na Instagramie odpowiedziała na pytania mediów i fanów, którzy zastanawiali się, dlaczego nie zdecydowała się opuścić swojego mieszkania w Dubaju i przenieść się w bezpieczniejsze miejsce.
Kiedy był ten pierwszy dzień zestrzeliwania rakiet, to wszyscy mieliśmy wrócić do domów i obserwowaliśmy, co się dzieje, czytaliśmy media, byliśmy w kontakcie z naszymi bliskimi, którzy też są tutaj. Weryfikowaliśmy też to, co się dzieje w mediach, na ile sytuacja jest rzeczywiście taka, jaką ją opisują. Wydaje mi się, że niektóre media w Europie, w Polsce, mówią trochę inaczej, jednak to, co jest faktem, to to, że obecnie przestrzeń powietrzna jest zamknięta. Latają niektóre samoloty i mam tutaj stworzone grupy z koleżankami, na których się informujemy
W dalszej części nagrania wyjaśniła, że jej dom stał się schronieniem dla bardziej narażonych osób.
U nas sytuacja jest taka, że jesteśmy w domu, w którym jest dosyć bezpiecznie, bo nie mamy szklanych okien, więc to nie jest tak, że budynek się mocno trzęsie i nie jesteśmy też bardzo wysoko. Przygarnęliśmy osoby, które miały gorszą sytuację niż my. Mamy więc więcej ludzi w domu, pomagamy i opiekujemy się nimi, jest u nas też więcej dzieci
Pierwszej nocy Zawadzka i jej ukochany zdecydowali się zarezerwować hotel poza Dubajem, jednak nie udało im się do niego dotrzeć, ponieważ ich rezerwacja została anulowana - obiekt został zajęty przez osoby, które potrzebowały pomocy i zdecydowały się wcześniej wyjechać. W tej sytuacji podjęli decyzję o pozostaniu w swoim domu, uznając, że zapewnia on większe poczucie bezpieczeństwa. Zawadzka podkreśliła, że wolą być u siebie, mieć dostęp do wody i nie narażać się na konieczność nagłej zmiany miejsca pobytu.
Podjęliśmy taką decyzję, że wolimy zostać w domu w którym jest bezpiecznie, wolę mieć wodę, być u siebie. (...) Słuchamy poleceń rządu i bliskich. (...) Jesteśmy spakowani, mamy walizkę i torbę z jedzeniem, wodę, dodatkowe paliwo w aucie, jesteśmy gotowi, żeby jechać