Monika Richardson twierdzi, że została zwolniona z TVP przez "kochankę dyrektora Dwójki": "Powiedziała, że MAM MARTWE OCZY" (WIDEO)
Monika Richardson opowiedziała w programie "Stare zdjęcia gwiazd" o kulisach pracy w Telewizji Publicznej, w której spędziła większość swojej telewizyjnej kariery. Dziennikarka wspomniała o sytuacji, w której zdjęto ją z anteny, a wszystko ponoć przez niewybredny komentarz pod jej adresem z ust - jak twierdzi - kochanki jednego z dyrektorów. Zobaczcie wideo!
Cały odcinek "Starych zdjęć gwiazd" z Moniką Richardson obejrzycie TUTAJ!
O słynnych korytarzach TVP przy Woronicza w Warszawie od lat krążą prawdziwe legendy. Monika Richardson, która lwią część swojej kariery przepracowała właśnie w Telewizji Publicznej, przyznała, że było to miejsce wyjątkowe - to po korytarzach krążyły plotki, a czasami można było z nich dowiedzieć się nawet o swoim zwolnieniu. Richardson w programie "Stare zdjęcia gwiazd" przywołała sytuację, gdy zdjęto ją z anteny. Jak twierdzi, z "korytarzy" dowiedziała się, kto miał stać za taką decyzją.
Zobacz także: Syn Moniki Richardson brutalnie szczerze o dorastaniu w spektrum. "NAZYWALI MNIE CHORYM PSYCHICZNIE"
Ja na przykład wiedziałam, kto powiedział, że mam "martwe oczy". Dowiedziałam się, że mam martwe oczy i zostałam zdjęta z anteny. To było coś, co przyszło z korytarza i wiedziałam, że to powiedziała kochanka dyrektora Dwójki. Ale nie miałam dowodu i nie mogłam powiedzieć: "Jak mogłaś tak o mnie powiedzieć?!", pójść i skonfrontować się z tą osobą
Co jeszcze o atmosferze w TVP powiedziała dziennikarka? Czy konkurencja faktycznie czaiła się z każdej strony? Zobaczcie powyższe wideo!
Dziennikarz, bloger, komentator show-biznesowy, aktywista. Autor popularnego cyklu #ZORIENTOWANI