Syn Moniki Richardson brutalnie szczerze o dorastaniu w spektrum. "NAZYWALI MNIE CHORYM PSYCHICZNIE"
Tomasz Malcolm, syn Moniki Richardson i Jamiego Malcolma, szczerze opowiedział o dorastaniu z zespołem Aspergera. W rozmowie z Kozaczkiem wrócił do trudnych doświadczeń z dzieciństwa i przyznał, że rówieśnicy potrafili nazywać go "chorym psychicznie", choć sam podkreśla, że bycie w spektrum autyzmu nie oznacza choroby, lecz inny sposób odbierania świata.
Choć Tomasz Malcolm nie poszedł zawodową drogą znanej mamy, coraz śmielej zabiera głos publicznie. W najnowszym wywiadzie opowiedział nie tylko o własnych przeżyciach, ale też o planach związanych z edukowaniem Polaków na temat neuroróżnorodności. Jak zdradził, pracuje nad treściami, które mają przybliżać codzienność osób w spektrum oraz tych, które z różnych powodów wymykają się prostym społecznym schematom.
Monika Richardson o nepotyzmie w mediach i influencerach: "To największa rewolucja"
Malcolm nie ukrywa, że dziś mówi o swojej diagnozie otwarcie. Robi to między innymi po to, by uniknąć nieporozumień, bo niektóre jego zachowania mogą być dla otoczenia trudne do odczytania.
Mam zespół Aspergera i właśnie, wiesz, ja nigdy nie miałem takiego najprostszego wytłumaczenia, co to znaczy, ale mogę powiedzieć tak: inny człowiek może patrzeć na mnie, że okej, on się inaczej zachowuje niż to, do czego jestem przyzwyczajony, ale ja zawsze wtedy mówię wprost, mam zespół Aspergera albo jestem w spektrum autyzmu i zazwyczaj, ludzie to rozumieją na przykład i od razu mnie przepraszają.
Dodał, że czasem pojawiają się u niego tiki czy stimy, które ktoś z boku mógłby błędnie zinterpretować.
Tak najprościej ujmując, to, że jestem w spektrum autyzmu, znaczy, że po prostu inaczej patrzę na świat niż człowiek, który tego nie ma
Zobacz również: Richardson ZMIESZAŁA Z BŁOTEM Woźniak-Starak. "Rozumiem, że jest wdową i to ją uprawomocnia, ale robi uwagi na tematy, o których nie ma pojęcia"
Syn Moniki Richardson opowiedział o bolesnych doświadczeniach
Najbardziej poruszająco wybrzmiały jednak jego wspomnienia z dzieciństwa. Tomasz przyznał, że Monika Richardson od początku informowała nauczycieli, rodziców i rówieśników o diagnozie syna. Problem w tym, że wiedza o zespole Aspergera nie była wtedy tak powszechna jak dziś. Zamiast zrozumienia pojawiały się więc krzywdzące etykiety.
Od razu na przykład nazywali mnie chorym psychicznie - wspominał. Przez ten cały czas mówili: ‘Tomek jest chory, Tomek jest chory, chory psychicznie człowiek’. No ale to już można przyjąć jako obrazę - dodał.
Dziś syn Richardson mówi o tych doświadczeniach spokojniej, z perspektywy dorosłego człowieka, który lepiej rozumie zarówno siebie, jak i reakcje innych. Przyznaje, że z czasem coraz częściej trafiał na ludzi, którzy zamiast oceniać, zadawali pytania i próbowali zrozumieć. To właśnie dzięki takim spotkaniom odzyskał większe zaufanie do otoczenia.
Każdy człowiek zasługuje na chociaż jedną szansę
Diagnozę postawiono u niego bardzo wcześnie, gdy miał zaledwie trzy lata. Tomasz wspominał, że nauczyciele zauważali jego nietypowe zachowania już w przedszkolu. Diagnoza zapadła w Anglii, po tym jak jako mały chłopiec zaskoczył dorosłych wiedzą o kokpicie samolotu, której nauczył się od ojca, byłego pilota RAF.
Dziś 25-letni Malcolm chce wykorzystać własne, nierzadko trudne doświadczenia do tego, by oswajać temat neuroróżnorodności.