TYLKO NA PUDELKU: Na "Farmie Bagiego" brakuje farmy. Influencerzy udowodnili, że potrafią tylko knuć. "SPORE ROZCZAROWANIE" (RECENZJA)

Bagi wystartował z nowym internetowym programem. Mikołaj po treningu w "Tańcu z Gwiazdami" gładko wszedł w rolę prowadzącego i zrobił swój własny reality show. Na "Farmie Bagiego" zamknął dziewięciu influencerów, którzy powalczą o nagrodę główną, rywalizując w zadaniach i... spiskując przeciwko sobie. Program miał potencjał - szkoda tylko, że knucie zajęło lwią część materiału. To nie tak miało być?

Recenzja "Farmy Bagiego"Recenzja "Farmy Bagiego"
Źródło zdjęć: © "Farma Bagiego", YouTube

Bagi coraz mocniej rozpycha się w polskim internecie i podobnie jak Friz czy Rezi - próbuje robić w nim swoją telewizję. Influencer zadebiutował właśnie autorskim programem "Farma Bagiego" - czuć tam pomysł, czuć postaranie, czuć też pieniądz (wśród sponsorów jest m.in. Wrangler, Frugo czy... Volkswagen). Pierwszy odcinek show udowodnił jednak, że chęci, fundusze i głośne nazwiska nie wystarczą, żeby projekt zażarł. "Farma Bagiego" okazała się niestety sporym rozczarowaniem. A przyczyn jest sporo.

Do programu Mikołaj zaprosił dziewięcioro uczestników. Rywalizacji w "wiejskim życiu" zasmakowali: Navcia (streamerka), Crazy Oliwka (znana z "Twoje 5 minut 3" Friza, ekipowiczka), Damian Glinka (dziennikarz, reporter), Maja Janowska (wokalistka, siostra Lili Janowskiej), Miłosz Kulesza i Karolina Mrozińska DRE$$CODE, Gawronek (twórca projektu TEENZ, freak fighter, chłopak Elizy Macudzińskiej), Maciek Operator (współpracuje z Bagim, nie jest influencerem) oraz Weronika Białek z podcastu "Besties".

Pierwsze zastrzeżenie pojawia się już przy ogłoszeniu składu świeżo upieczonych farmerów. Navcia równolegle występuje w "Sabotażyście", Gawronek ostatnio zaliczył każdy możliwy program (był u Friza, Reziego, Czajnika, a nawet w "99 gra o wszystko"). Karo w programie musiała wylądować - a wszystko za sprawą dramki o countryside erę (swoją drogą, jej luksusowe "wiejskie" torby przydały się jej przed przeprowadzką, bo zabrała je na farmę Bagiego), natomiast Miłosz otrzymał zaproszenie prawdopodobnie po to, by uratować jego podupadający wizerunek. Szkoda, że Bagi jako założyciel

DRE$$CODE zamiast podjąć stanowcze kroki w sprawie jego wtop (bo oszustwo widzów to nie byle co), próbuje za uszy wyciągać go z kłopotów. Szczególnie że Milo w programie po prostu irytuje - i tak, jak minionki Friza są nauczone reakcji na wyrost, tak on mierzi sztuczną pozytywnością. Jego propozycja, żeby nikt nie odpadł podczas eliminacji... - och, błagam, kto uwierzy w dobre serce?

Bagi rozmawiał z paparazzi o zdjęciach, które mu zrobili: Powiedzieli mi "Bagi, tak banalnie wpadłeś"

"Farma Bagiego" ma potencjał, ale ma jeszcze większe problemy

Format programu jest bardzo zbliżony do "Królowej przetrwania". Na początku influencerzy podzielili się na dwie drużyny. Nagrodą za wygranie zadania była noc w ładnej, wiejskiej chatce, natomiast karą - nocleg w stodole. Uczestnicy rywalizują o 10 tys. złotych, a także wakacje dla dwóch osób, jednak uwaga - nie dla siebie, a dla jednego ze swoich widzów. To dość ciekawy przewrót, podkreślmy też, że najpierw Gawronek, a za nim również Milo, zadeklarowali, że jeśli wygrają, drugą dyszkę dołożą od siebie. Dodajmy, że nie jest to próba przekupstwa - o odpadaniu nie decydują internauci.

Jeszcze przed premierą "Farmy Bagiego" wyobrażałam sobie, że ten program w pewien sposób "uziemi" influencerów. Że nieco ich uczłowieczy. Że pokaże, że być może nie są tak odklejeni od rzeczywistości, jak wydaje się widzom. Albo wręcz przeciwnie - pokaże, jak totalnie nie radzą sobie bez swojego Dysona i 7-stopniowej skin care routine. Była na to szansa, w końcu sam Bagi jest typem, którego babcie chciałyby widzieć jako kandydata na chłopaka dla wnuczki, takim, co mówi "dzień dobry" na klatce schodowej i troszkę odcina się od towarzystwa, któremu dotknięcie trawy wyszłoby na dobre. "Farma Bagiego" - to znaczy wiejskie prace, radzenie sobie z codziennymi czynnościami i obowiązkami w formie wyzwań i konkurencji. Tak myślałam.

Pierwszy odcinek był więc jak spotkanie się ze ścianą: oczekiwania kontra rzeczywistość. W ciągu 75 minut widzowie poznali uczestników, obejrzeli jedno zadanie (niezbyt angażujące, polegające na szukaniu schowanych przedmiotów) i kilkadziesiąt minut knucia, spiskowania, obgadywania i tworzenia strategii. Szkoda, gdyż ten format w ogóle do tego nie zachęca. Po pierwsze: nikt nie utrudnia wykonywania zadań, nikt nie zbiera kasy do własnej kieszeni, nikt nie potrąca jej z głównej puli. Jedynym strachem uczestników może być ewentualnie rywalizacja z najsilniejszym ogniwem.

Włączając "Farmę Bagiego" liczyłam (zgodnie z tytułem?) na wyzwania polegające na wyczyszczeniu obory. Ugotowaniu domowego posiłku (wśród influencerów są osoby, które zamawiają sobie jajecznicę na śniadanie, zamiast zrobić ją w domu - Gimper). Wypieleniu ogrodu. Uporządkowaniu kalendarza prac polowych, pobudce o piątej rano i karmieniu zwierząt. Odgadywaniu przeznaczenia rolniczych sprzętów. Atrakcji rodem z dożynek. Teraz trochę szyję, ale znalazłoby się mnóstwo fizycznych i umysłowych konkurencji w klimacie, które determinowałyby, kto zostaje w programie, a kto z niego wypada. Czyli: decydują chęci, starania, wola walki, zaangażowanie w zadania, a nie układy i układziki między uczestnikami.

"Farma Bagiego" - co dalej?

Pierwszy odcinek to naturalnie za mało, żeby program spisać na straty. Szczególnie że jest naprawdę ładnie zrealizowany, a Bagi fajnie sprawdza się w roli prowadzącego. Jest charyzmatyczny, potrafi zaprowadzić porządek w grupie, swobodnie moderuje dyskusję. Surowo podszedł do oceniania zadania, które nie okazało się takie proste, jak początkowo się wydawało. Szkoda, że nie zareagował na oszustwo drużyny Zielonych, ale powiedzmy, że pierwsze koty za płoty: zasady nie zabraniały kombinować? Przynajmniej w montażu rzecz została wytknięta Miłoszowi..., który później nakłaniał do uczciwości.

Największym zaskoczeniem okazał się też Maciek Operator, który, choć szponcił cały odcinek, błysnął czymś świeżym i bardzo dobrze i naturalnie oglądało się go na ekranie. Dobry content kręcił też Gawronek, a zaskakująco przyjemny w odbiorze okazał się Damian Glinka. Czekam jeszcze na przebudzenie Mai Janowskiej - mam wrażenie, że ma do zaoferowania więcej, bo początek trochę "przespała".

Będziecie oglądać "Farmę Bagiego"?

Bagi
Bagi © "Farma Bagiego", YouTube
Miłosz Kulesza
Miłosz Kulesza © "Farma Bagiego", YouTube
Crazy Oliwka
Crazy Oliwka © "Farma Bagiego", YouTube
Gawronek
Gawronek © "Farma Bagiego", YouTube
Miłosz, Crazy Oliwka, Navcia
Miłosz, Crazy Oliwka, Navcia © "Farma Bagiego", YouTube
Karolina Mrozicka, Damian Glinka
Karolina Mrozicka, Damian Glinka © "Farma Bagiego", YouTube
Maciek Operator
Maciek Operator © "Farma Bagiego", YouTube
Karo, Werka, Navcia, Maja
Karo, Werka, Navcia, Maja © "Farma Bagiego", YouTube
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą