Po zawieszeniu jej partnera za rzekomą NAPAŚĆ seksualną została na lodzie. Z nowym, "kontrolującym i krytycznym" wywalczyła właśnie OLIMPIJSKIE ZŁOTO
Reprezentujący Francję łyżwiarze, Laurence Fournier Beaudry i Guillaume Cizeron, zostali mistrzami olimpijskimi wśród par tanecznych. Mężczyzna dokonał tego niedługo po publikacji bolesnej dla niego autobiografii jego byłej sportowej partnerki. Wprost wyrzuciła mu znieczulicę i bezwzględność.
Za nami 5. dzień rywalizacji podczas XXV Igrzysk Olimpijskich. Wczoraj mieliśmy okazję powiększyć dorobek medalowy, lecz naszemu reprezentantowi w łyżwiarstwie, Damianowi Żurkowi, zabrakło dosłownie 0,07 sekundy, by stanąć na podium. Trzymamy kciuki, by po sobotniej rywalizacji na krótszym dystansie osiągnął swój cel.
Tymczasem smaku zwycięstwa, choć w zupełnie innej dyscyplinie, mogli zaznać Laurence Fournier Beaudry i Guillaume Cizeron - para łyżwiarzy figurowych z Francji, od początku stawianych w gronie faworytów. Choć podczas jednej z początkowych sekwencji popełnili błąd, który nie umknął uwadze sędziów, niesamowite wrażenia artystyczne, jakie wywarł ich występ, w połączeniu z niemal perfekcyjną techniką sprawiły, że to właśnie oni sięgnęli po upragnione złoto. Nie wszyscy wiedzą, że jako duet występują od zaledwie roku, a o doświadczeniach z poprzednimi partnerami woleliby raz na zawsze zapomnieć.
Największa "diva" igrzysk. Dość mają jej nawet Holendrzy
Mistrzowie olimpijscy mają za sobą trudną przeszłość
33-letnia Laurence jeszcze do niedawna występowała w parze z reprezentującym Kanadę Nikolajem Sørensenem. Wspólnie święcili triumfy na zawodach i zajmowali czołowe lokaty, lecz oskarżenia o napaść seksualną na jednej z amerykańskich łyżwiarek pogrzebały karierę mężczyzny. Rezultat? Zawieszenie na 6 lat, które, co prawda, zostało uchylone przez arbitra z powodu braku jurysdykcji, lecz ambitna reprezentantka Francji nie miała czasu do stracenia.
Potrzeba błyskawicznego znalezienia nowego partnera doprowadziła ją do młodszego o rok Guillaume Cizerona, który wcześniej aż przez 20 lat kręcił piruety na tafli z Gabriellą Papadakis. Podczas poprzednich igrzysk w Pekinie to właśnie oni dzierżyli w dłoniach złoty krążek. Paradoksalnie po osiągnięciu największego sukcesu w karierze zdecydowali się zrobić sobie przerwę, z której tancerka zdecydowała się już nie wracać. O kulisach tej szokującej dla całego środowiska decyzji zdecydowała się opowiedzieć na łamach autobiografii "Żeby nie zniknąć". Po jej lekturze czytelnikom ukazał się nieznany wcześniej obraz Cizerona - zimnego jak lód, bezwzględnego i nastawionego wyłącznie na sukces.
Moja matka jest autorytarna, szybko wpada w gniew. Guillaume to cudowne dziecko, najmłodszy w rodzinie. Wie, czego chce i potrafi tego wymagać, nigdy się nie myli. Wspólnie są zdolni wywołać III wojnę światową. Po latach spędzonych w pułapce między nimi straciłam wszelkie poczucie własnej wartości. Jednoczyli się przeciwko mnie. W końcu doszłam do wniosku, że nie jestem w niczym dobra. (...) Publicznie wydajemy się najlepszymi przyjaciółmi, żartujemy. Ale to wszystko znika, gdy tylko nikt nas nie widzi. Guillaume prywatnie jest innym człowiekiem: kontrolującym, wymagającym, krytycznym. Jego chłód przeszywa mnie do szpiku kości. Myśl o byciu z nim sam na sam mnie przeraża
Autorka wróciła też wspomnieniami do czasów przygotowań do igrzysk w 2022 r. i rzekomej awantury, jaką Guillaume miał jej zrobić po pierwszej nieudanej próbie. Padły słowa o "przepychaniach", "podnoszeniu głosu" i "wzywaniu do siebie pstryknięciem palców". Najbardziej szokujący fragment książki opowiada o jej najbardziej osobistym wyznaniu, kiedy z trudem powiedziała swojemu dawnemu partnerowi z lodowiska, że dwukrotnie padła ofiarą gwałtu.
Zwierzyłam mu się z zamiaru złożenia skargi na mojego oprawcę. Powiedział, że jeśli to zrobię, już nigdy nie będzie chciał ze mną jeździć
Cizeron odparł wszelkie zarzuty, posądzając Papadakis o chęć zniszczenia jego kariery. Dziś może cieszyć się drugim złotem olimpijskim, lecz otwartym pozostaje pytanie, czy uda mu się odzyskać dobre imię.