Jakub Żulczyk krótko o udziale polskich gwiazd w reklamach sprzecznych z ich wartościami: "Jest to zwyczajnie DURNE"
Jakub Żulczyk w ostrym wpisie na X wytknął części polskich celebrytów brak konsekwencji w budowaniu wizerunku i udział w reklamach, w tym alkoholu i wyrobów skórzanych.
Dla znanych osób udział w kampaniach reklamowych to jeden z najbardziej dochodowych elementów kariery - stawki potrafią sięgać nawet kilkuset tysięcy złotych za jedną współpracę, czego przykładem jest chociażby Bambi. Młoda artystka wyznała, że największy kontrakt opiewał na ponad 2 miliony złotych. Nie wszystkie decyzje w tym zakresie spotykają się jednak z aprobatą odbiorców.
Ostatnio głośno zrobiło się o udziale Mai Ostaszewskiej w kampanii firmy oferującej skórzane produkty. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że aktorka od lat znana jest ze swojej prozwierzęcej postawy i zaangażowania w protesty na rzecz praw zwierząt. W efekcie część fanów wprost zarzuciła jej hipokryzję, wskazując na sprzeczność między wcześniejszymi deklaracjami a wyborami zawodowymi.
26-letnia dziewczyna Żabsona o zarobkach i inwestycjach: "Mam już cztery działki"
Jakub Żulczyk ostro o reklamach z udziałem celebrytów
Wielokrotnie pisaliśmy również o gwiazdach, które reklamowały alkohol. Niektóre z nich zdążyły już ponieść konsekwencje swoich decyzji. Aleksandra Adamska przyznała, że została skazana i zapłaciła karę. Skazany został również Kuba Wojewódzki. Przed sądem musieli także stawić się Bogusław Linda oraz Magdalena Cielecka, która nie przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia, podkreślając, że nie miała intencji nakłaniania kogokolwiek do spożywania alkoholu.
Dzisiaj mam większą wiedzę na ten temat. Nie rozróżniałam reklamy piwa od reklamy drinka, której ja stałam się częścią. (...) Pomyślałam sobie, że jest to jakiś lifestyle, który mogę pokazać, w którym mogę być wiarygodna, który mi się proponuje
Głos w sprawie zabrał Jakub Żulczyk, pisarz słynący z ciętego języka. Nie krył on swojego zdziwienia, że osoby publiczne jednocześnie angażujące się w działania społeczne i mówiące o trudnych doświadczeniach decydują się na promocję produktów, które stoją w sprzeczności z ich przekazem i zawodową wiarygodnością.
Nie rozumiem niektórych polskich celebrytów. Pomijając już etyczny aspekt, nie reklamowałbym nigdy alkoholu, czy na przykład apek do obstawiania zakładów dlatego, że od lat prowadzę podcast o wychodzeniu z nałogu i zwyczajnie wyszedłbym na idiotę, a wartość marketingowa mojego wizerunku byłaby w takich przypadkach ujemna. To, że niektórzy nie widzą sprzeczności w reklamowaniu wina i szampana i opowiadaniu w mediach o dzieciństwie dda, działaniu w fundacjach na rzecz zwierząt i reklamowaniu skórzanych torebek i kamaszy jest dla mnie zadziwiający. Czy w otoczeniu takich osób nie ma jednego rozumnego speca od wizerunku, agenta, managera który podszepnąłby - tego może akurat nie rób? Jest tyle produktów, które możesz reklamować? Ta kasa nie jest tego warta?
Na komentarz jednego z internautów, że dla części celebrytów takie współprace mogą po prostu "być warte pieniędzy", pisarz odpowiedział:
Nawet przy bardzo lukratywnych kontraktach to nie jest kasa, która zmienia takim ludziom życie ani stan posiadania. Dla aktorów i aktorek z top listy honorarium za tego typu współpracę to nie jest nieporównywalnie większa kasa od zagrania głównej roli w filmie czy streamingowym serialu. I to nie jest tak, że Ci ludzie nie mają żadnego dobytku, dochodów etc. Zawsze fajnie jest zarobić sobie kolejną bańkę albo pół bańki, jasne, ale nie jest to żaden faustowski zakład, jak może się wydawać ludziom dla których rzeczona bańka byłaby życiowym gamechangerem. Oni i one naprawdę mogą czasem powiedzieć "nie"
W swojej wypowiedzi odniósł się również do reklamowania skórzanych ubrań i akcesoriów, nie wskazując przy tym żadnej konkretnej osoby, choć nietrudno domyślić się, kogo mógł mieć na myśli.
Mi nawet nie chodzi o to, że reklamowanie skórzanych ubrań czy dodatków jest czymś z gruntu złym. Ale w przypadku gdy czyjś wizerunek publiczny opiera się w dużej mierze o działalność pro-zwierzęcą jest to zwyczajnie durne. Mi nie chodzi o konkretne produkty tylko o zadziwiającą ślepotę na niekonsekwencję
Celne spostrzeżenia?