TYLKO NA PUDELKU: Karolina Pisarek WYCOFAŁA SIĘ z reklamowania izraelskiej marki na Eurowizji. "Nie wzbudziła moich skojarzeń politycznych"
Karolina Pisarek miała wystąpić na tegorocznej Eurowizji w charakterze ambasadorki głównego reklamodawcy konkursu. Kiedy jednak dopatrzyła się kraju pochodzenia marki kosmetycznej, natychmiast zmieniła zdanie. W rozmowie z Pudelkiem zdradziła kulisy rezygnacji z intratnej fuchy.
Trwa gorący tydzień eurowizyjny. Już jutro przekonamy się, który kraj zwycięży muzyczną rywalizację, a tym samym zostanie gospodarzem przyszłorocznej edycji konkursu. Oczywiście najmocniej trzymamy kciuki za Alicję Szemplińską, zwłaszcza na przekór tym, którzy próbują podciąć jej skrzydła.
Jubileuszowa edycja wydarzenia wywołała spore poruszenie nie tylko za sprawą budzących kontrowersje reprezentantów czy scenicznych zaskoczeń. Pierwszego dnia kwietnia podekscytowana Karolina Pisarek ni stąd, ni zowąd poinformowała, że pojawi się na miejscu, bynajmniej nie w charakterze członkini delegacji polskiej wokalistki. Entuzjastycznie zapowiedziała swój udział jako ambasadorka izraelskiej marki kosmetycznej, jednego ze strategicznych sponsorów eventu. Niestety, nie był to żart primaaprilisowy.
See you in Vienna! Nie mogę się doczekać, to będzie niezapomniane show! (...) Lecę na Eurowizję z Moroccanoil. Oczywiście będę kibicować Polsce
W co inwestuje Karolina Pisarek? "Można do torebki spakować, wyjechać, sprzedać za granicą, w razie, gdyby..."
Karolina Pisarek wycofała się z niefortunnej współpracy
Umowa reklamowa podpisana przez dawną finalistkę "Top Model" wywołała niemałe poruszenie, i to nie tylko w środowisku eurowizyjnym, które jednogłośnie potępia udział Izraela w wydarzeniu. Działacz społeczny Patryk Gruszka udostępnił na Instagramie tekst zachęcający do kupowania produktów z zaufanych źródeł oraz wsparcia "lokalnych marek lub firm jawnie sprzeciwiających się okupacji". Wymownie oznaczył w tekście Karolinę Pisarek, na dodatek wytykając jej usunięcie z sieci newralgicznej publikacji. Modelka natychmiast ustosunkowała się do tej aluzji.
Nie jestem i nie byłam ambasadorką marki, a to jest powielane kłamstwo. Przyjęłam krótką współpracę z marką, nie weryfikując wcześniej kraju pochodzenia. Sama nazwa marki jednak na to nie wskazuje. Znałam produkt, który wiele kobiet używa i poleca. Po szybkiej weryfikacji wycofałam się ze współpracy. Powielanie kłamstwa jest bardzo krzywdzące
Autor wpisu podziękował za głos w sprawie, jednocześnie sugerując modelce bardziej uważne dobieranie współprac oraz wystosowanie oficjalnego oświadczenia. Karolina Pisarek uczyniła to na prośbę naszej redakcji. W przesłanej do nas wiadomości opisała, jak przebiegło rozwiązanie umowy.
To była złożona decyzja, na którą wpłynęło kilka czynników. Przyznam szczerze, że wcześniej nie analizowaliśmy szerzej pochodzenia marki - znałam ją od lat głównie jako popularną markę beauty i używałam jej produktów, dlatego sama nazwa również nie wzbudziła moich skojarzeń politycznych. Kiedy dowiedziałam się więcej na temat pochodzenia i kontekstu firmy, podjęłam decyzję o wycofaniu się ze współpracy. Obecnie moim największym priorytetem jest ciąża, zdrowie i spokój psychiczny, dlatego chcę skupić się na życiu prywatnym i ograniczeniu stresu
Zgrabnie wybrnęła z sytuacji?