Na temat Heleny Englert, jej rodzinnych konotacji i konsekwentnie ujawnianych talentów, zdążyła już wypowiedzieć się co najmniej połowa rodzimego show-biznesu. Przedstawiciele artystycznego światka w zdecydowanej większości stają murem za córką byłego dyrektora Teatru Narodowego w obronie, zaś odbiorcy ich treści w kontrze wyszydzają jej kolejne angaże do spektakli, seriali, a nawet... festiwali muzycznych. Ostateczny werdykt w sprawie umiejętności Heli wydała Grażyna Wolszczak, która jasno zakomunikowała, że jej dużo młodsza koleżanka po fachu ma wszelkie predyspozycje do uprawiania zawodu aktorki.
ZOBACZ: Jan Englert przekonuje, że nie załatwił pracy córce: "Helena WSZYSTKO ZDOBYŁA SAMA". Dacie wiarę?
Swoje trzy grosze postanowiła wtrącić też Paulina Młynarska. Dziennikarka, która świadomie wycofała się z rynku medialnego i dziś wiedzie szczęśliwe życie z mężem na obczyźnie, zatęskniła za ploteczkami z naszego podwórka. Zwróciła uwagę na ożywioną dyskusję wokół Englertówny.
Widzę ile emocji wznieca postać Heleny Englert. Pytania, które zadają jej ludzie z mikrofonami zadawano i mnie. A hejt na "nepo" to, że tak powiem z angielska, story of my life. Artystycznie, Helena szuka różnych środków wyrazu i pewnie jeszcze wiele razy zaskoczy. Nie jest jeszcze poetką jak Maria Peszek, ani wybitnym muzykiem jak Jimek, albo wokalistką na miarę Natalii Kukulskiej. Bo jest na początku drogi i ja jej życzę, aby ta droga prowadziła do ciekawych i wartościowych artystycznie miejsc
WIDEOHelena Englert: "Jestem świadoma swojego przywileju"
Paulina Młynarska wiele zawdzięcza swoim rodzicom
Autorka książek i certyfikowana instruktorka jogi przez długi czas pracy zawodowej była postrzegana przede wszystkim jako córka Wojciecha Młynarskiego. Jak zapewniła, to właśnie za namową rodziców zgłosiła się na przesłuchania do filmu "Kronika wypadków miłosnych", w którym debiutowała na rynku aktorskim. Młynarska przekonuje zarazem, że dalszą ścieżkę kariery wydeptywała na własnych zasadach.
Chcę się podzielić myślą, że bycie dzieckiem ludzi sławnych i jakoś ważnych dla kultury nie sprowadza się do prostego "tata załatwił". Chociaż rodzice artyści często, z rozmysłem lub bez, popychają dzieci w swoje ślady. Ja nie zagrałabym u Wajdy jako dziecko, gdyby mama nie posłała mnie na casting. Nigdy nie otrzymałam od dorosłych jasnej odpowiedzi po co mi to właściwie było i co w tym doświadczeniu miało być dobre dla mnie. A nic nie było. Wręcz przeciwnie. Rodzice, którzy są artystami są także ludźmi i popełniają błędy. Jednak cała moja późniejsza obecność w mediach - najpierw jako aktorki, a później dziennikarki i wreszcie pisarki, to już moja praca, odporność i wiedza
Paulina Młynarska dotarła do sedna sprawy, zapewniając, że niezwykle uzdolniony artystycznie tata nigdy nie wykorzystywał swoich znajomości do załatwiania jej ciepłych posadek. Wręcz przeciwnie, przez długi czas towarzyszyła jej presja wielkiego nazwiska, a wręcz udowadniania, że kryje się za nim płynący w genach talent pisarski i wielka miłość do świata literatury.
Kiedy ja napiszę wiersz nadający się do publikacji, zawsze czytam w komentarzach, że "talent po ojcu". A ja myślę, że jeśli już, to warsztat podpatrywany od dziecka. To także jest coś, co dostałam. Setki, tysiące godzin uczenia się od mistrza. Nie prosiłam o to. Nie mam ojca talentu ani temperamentu, płodności. Piszę jeden, dwa wiersze rocznie. W komentarzach czytam często: "naprawdę pani to napisała?". No tak. Tata załatwił. Załatwił, że tak się nauczyłam wyrażać siebie
To miłe, że Helena może liczyć na takie wsparcie?