Pod koniec sierpnia 2011 r. zaledwie 13-letnia Iza Strzałkowska z Gdyni odprowadziła koleżankę na przystanek autobusowy. Do domu, oddalonego o zaledwie kilkaset metrów, nigdy już nie dotarła. Jej częściowo obnażone ciało odnaleziono w pobliskich zaroślach. Choć na miejscu tragedii zabezpieczono materiał biologiczny, śledczy przez lata odbijali się od ściany. Przełom nastąpił niedawno dzięki rewolucyjnej i pionierskiej metodzie genealogii genetycznej.
Podejrzanym okazał się 37-letni Michał S. Przez 15 lat od tragedii mężczyzna wiódł całkowicie normalne, spokojne życie u boku żony, wychowując dwójkę małych dzieci, studiując i biegając w maratonach. Zatrzymany przez policję, od razu przyznał się do winy.
WIDEOKulisy rozprawy rozwodowej Komarnickiej i Klynstry. Napięta atmosfera, a później czułe pożegnanie
Informacja o ujęciu "wzorowego męża i sąsiada" wywołała w internecie ogromne poruszenie. Wzburzeni komentujący błyskawicznie wzięli sprawy w swoje ręce. Rozpoczęło się masowe, internetowe polowanie. W sieci zaczęły krążyć szczegółowe dane Michała S., a nawet rzekomy adres domowy oraz wizerunki jego bliskich.
Na ten samozwańczy lincz kategorycznie zareagował prokurator Michał Gabriel-Węglowski, który w mocnych słowach potępił takie zachowanie.
Na szczęście widzę też sporo głosów współczujących rodzinie, nawołujących, żeby ci internetowi watażkowie i samozwańczy stróże sprawiedliwości się uspokoili. Uważam za absolutnie niedopuszczalne podawanie w internecie danych sprawcy, wizerunku, adresu (jeśli faktycznie są prawdziwe) do publicznej wiadomości. Moim zdaniem wypełnia to znamiona czynu zabronionego. Przede wszystkim, mimo zebranych dowodów i mojej wcześniejszej decyzji o zatrzymaniu oraz sądu o aresztowaniu, Michał S. w świetle konstytucji wciąż jest niewinny. A już na pewno zupełnie niewinne są jego dzieci, jego żona. Podawanie takich danych naraża jego rodzinę na nieprzyjemności, a nawet agresję i realne niebezpieczeństwo.
Wymiar sprawiedliwości nie zamierza bezczynnie przyglądać się fali hejtu. Prokuratura już podjęła oficjalne działania. Każda osoba, która bezprawnie upubliczniła wizerunek, adres czy dane osobowe podejrzanego lub jego bliskich, musi liczyć się z surowymi konsekwencjami karnymi.
Dlatego w tym tygodniu, z mojej strony i moich przełożonych, podjęto stosowne działania. Prokuratorzy będą dążyć do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób, które ujawniły publicznie dane podejrzanego. W cywilizowanym, demokratycznym państwie prawa jest to niedopuszczalne. Emocje emocjami - można je wyrażać. Ale nie wolno szukać linczu i kierować tej agresji na konkretną osobę, a tym bardziej na jej rodzinę
Michałowi S. grozi dożywocie.
ZOBACZ: Zabójstwo 13-letniej Izy z Gdyni. Śledczy ujawniają, co Michał S. zrobił podczas przesłuchania!