Rutkowscy odpięli wrotki na 12. urodzinach juniora. Wjechały okazały tort, Krzysztof w futrze i podjarana Maja w autku (ZDJĘCIA)
W sobotę Maja i Krzysztof Rutkowski wyprawili synowi huczną imprezę urodzinową. "Rutek" z pasemkami w bujnej czuprynie i wielkim futrze na grzbiecie przechadzał się po obiekcie, a jego żona skusiła się na przejażdżkę samochodzikiem. Fajnie?
O tym, że Rutkowscy umieją (i lubią) bawić się na bogato, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. W zeszłym roku pół kraju ekscytowało się komunią Krzysztofa juniora, a kilka miesięcy później detektyw bez licencji i jego bliscy świętowali urodziny ich syna. W tym roku - a jakże - też nie mogło być inaczej.
W sobotę familia Rutkowskich świętowała 12. urodziny Krzysztofa juniora, a do wspólnej zabawy w parku rozrywki zaprosili aż 200 osób. Szczegółami tego fascynującego wydarzenia uraczył nas portal tulodz.pl. Sam "Rutek" zjawił się na imprezie po godzinie 16 i w towarzystwie ochroniarza i z wielkim futrem na grzbiecie witał się z pozostałymi gośćmi. Na potrzeby przyjęcia juniora zarezerwowano ponoć aż pięć salek z poczęstunkiem, a na miejscu puszczano nagrania z poprzednich urodzin syna Krzysztofa i Mai. Na skromność najwyraźniej miejsca już nie wystarczyło.
Po 16 wreszcie przybył. W asyście ochroniarza w kominiarce z Rutkowski Patrol, witał każdego z gości po kolei. Celebryta brylował w towarzystwie, pytał, czy dobrze się bawią i strzelał sobie z nimi selfie. Przechadzał się w długim futrze, którego zapach unosił się w powietrzu, a dopiero w salce z poczęstunkiem zdjął je i na czarną koszulę założył elegancką marynarkę w kratę
Jak już Rutkowscy wyprawili tak wystawne przyjęcie, to nie mogło zabraknąć pytania o prezenty. Ten sam portal zdobył więc komentarz Krzysztofa, który skorzystał z okazji, aby pochwalić się specjalną inicjatywą dla rodziców kolegów i koleżanek jego syna. Pociesze wręczył natomiast promesę na wyjazd do Bangkoku, ale jeśli junior nie poprawi ocen, to w sumie też bez dramatu, bo poduczy się języków obcych za granicą.
Każde urodziny juniora mają dla nas swój sens i są okazją, by zrobić także coś pożytecznego dla innych. Dziś, kiedy dzieci bawią się na sali, zaprosiłem rodziców na spotkanie o tym, jak ustrzec się przed przestępcami i oszustami działającymi metodą "na policjanta", "na wnuczka" czy "na pracownika banku". W tej sali odbędzie się krótkie szkolenie. Oczywiście junior też coś od nas dostał - promesę na wyjazd do Bangkoku. Jeśli będzie się dobrze uczył, poleci tam z nami na wakacje. Ale jeśli oceny z angielskiego i innych języków nie będą wyglądały tak, jak powinny, mówię o poziomie 5-5-5, i nie będzie perspektywy czerwonego paska, wtedy pojedzie do Bangkoku i dalej do Pattayi, gdzie kupuję dom. Zostanie tam i będzie kontynuował naukę języków obcych: angielskiego, hiszpańskiego i niemieckiego.
Zobaczcie, jak się bawili. Fajna imprezka?
Maja - jak widać - też się świetnie bawiła.