Kim jest nowy chłopak (?) Julii Wieniawy? Tuż po przeprowadzce do Lublina mówił: "Będąc tutaj, chcę również zwiedzić trochę Polski"
Julia Wieniawa została przypadkowo uwieczniona podczas spaceru z tajemniczym mężczyzną. Udało nam się ustalić, że to Hervé Matthys, piłkarz Motoru Lublin. W ubiegłorocznym wywiadzie opowiedział o wycieczce do Krakowa i podkreślał, że chce zwiedzić trochę Polski.
Życie uczuciowe Julii Wieniawy wzbudza niemałe zainteresowanie mediów. W ostatnich miesiącach głośno było o jej bliskiej relacji z Kubą Karasiem. Żadne z nich nie powiedziało publicznie, czy są parą, choć ich internetowa działalność sugerowała, że spędzają razem dużo czasu.
Niedawno aktorka została przypadkowo uwieczniona w towarzystwie przystojnego mężczyzny, z którym maszerowała pod rękę ulicami stolicy. Jak udało nam się ustalić, tajemniczy towarzysz Julii to niejaki Hervé Matthys. 30-letni belgijski piłkarz, który obecnie jest związany z klubem Motor Lublin. Grający na pozycji obrońcy zawodnik dołączył do drużyny na początku ubiegłego roku.
Julia Wieniawa przyłapana na mieście z piłkarzem! Nie jest Polakiem
Tak Hervé Matthys mówił o Polsce
Pod koniec marca ubiegłego roku Hervé Matthys udzielił krótkiego wywiadu, którego efekty pojawiły się na kanale klubu Motor Lublin w serwisie YouTube. Podczas rozmowy zdradził, że wspólnie z kolegami z zespołu odwiedził Kraków.
Ostatnie kilka dni razem z kilkoma zawodnikami spędziłem w Krakowie, bo będąc tutaj, chcę również zwiedzić trochę Polski. Byliśmy w Muzeum Auschwitz i zobaczyliśmy piękny rynek, to był dobry czas - relacjonował.
W dalszej części wywiadu zachwycał się profesjonalizmem polskiego klubu. Nie szczędził także ciepłych słów kibicom.
Muszę przyznać, że jestem pełen podziwu. Wszystko jest bardzo profesjonalne. Stadion jest świetny. Kibice też zrobili na mnie ogromne wrażenie. Atmosfera na meczu była świetna. (...) Jeśli chodzi o infrastrukturę, to mamy tu wszystko, czego potrzebujemy; nie mamy na co narzekać — zachwycał się.
Dopytywany o to, czy zna już jakieś polskie słowa, pochwalił się, że nauczył się kilku przekleństw, ale nie zdecydował się ich wymówić przed kamerą.
Znam kilka polskich słów. "Dzień dobry", czyli parę piłkarskich słów. Muszę przyznać, że polski nie jest najprostszym językiem do nauki. Znam też parę przekleństw, ale tutaj się nimi nie pochwalę. Wyłapuję poszczególne słówka i staram się ich używać. Staram się przystosować najlepiej, jak to możliwe - mówił w wywiadzie.
Myślicie, że zostanie w Polsce na dłużej?