Reporter ze Smoleńska wspomina katastrofę: "Nie ma co zbierać. Samolot się rozbił. Antoni Macierewicz krzyczał, że ROSJANIE ICH WSZYSTKICH WYMORDUJĄ"
"Nadjeżdżał sznur karetek. Mój operator wtedy powiedział: "Jadą bez sygnałów, to oznacza, że nie ma akcji ratunkowej, że wszyscy zginęli"" - wspomina Wiktor Bater. "Jeden z naszych konsuli poprosił, bym nie zaogniał sytuacji, żebyśmy odjechali, bo nie wiadomo, co się będzie działo, mogą nas aresztować".