TYLKO NA PUDELKU: Ania z "Królowych Życia" utknęła na Sri Lance. Loty powrotne kosztują 70 TYSIĘCY ZŁOTYCH: "W sekundę się wyprzedawały"
Anna Renusz z "Królowych Życia" utknęła na Sri Lance, ponieważ w wyniku trwającej wojny nie można obecnie korzystać z lotów tranzytowych. I choć alternatywą są loty przesiadkowe, to ceny osiągają rekordowe sumy.
Od kilku dni oczy całego świata są skierowane na Bliski Wschód, gdzie trwają obecnie akcje odwetowe Iranu po sobotnim ataku, który przeprowadziły Stany Zjednoczone we współpracy z Izraelem. W wyniku tego zbrojnego uderzenia przestrzeń powietrzna nad wieloma państwami została zamknięta.
Loty w regionie Bliskiego Wschodu zostały odwołane, ale utrudnień w podróżowaniu doświadczają również turyści w innych regionach świata m.in. Azji Południowej oraz Południowo-Wschodniej, albowiem międzynarodowe połączenia lotnicze najczęściej realizowane są właśnie przez Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabię Saudyjską.
ZOBACZ TAKŻE: Andziaks byczy się nad basenem w zaatakowanym Dubaju: "Ludzie normalnie funkcjonują, opalają się, dzieci się bawią"
Polskie celebrytki mieszkają w Dubaju. "Mam spakowaną walizkę"
Za granicą utknęło sporo znanych i lubianych twarzy. Oczywiście wiele z nich chętnie informuje o tym, jak obecnie wygląda sytuacja. W tym gronie jest Anna Renusz, która zdobyła rozpoznawalność dzięki udziałowi w "Królowych życia". Celebrytka przebywa obecnie na Sri Lance.
Ania z "Królowych życia" utknęła za granicą
Miłośniczka luksusu przyznała w rozmowie z Pudelkiem, że wraz z koleżankami utknęła na wspomnianej Sri Lance. Anna szuka jednak pozytywów i chętnie korzysta z lokalnych atrakcji w oczekiwaniu na lot powrotny do domu, który co chwilę jest przekładany.
Co chwilę odwołują nam lot. (...) Na tę chwilę znowu jest coś poodwoływane. Co chwilę mamy sprzeczne informacje. (...) Na szczęście jesteśmy tutaj grupą. Nie wiem, ile tutaj zostaniemy, ale wolimy zostać na Sri Lance, bo tutaj jest fajnie tanio, ekskluzywnie i za nasze pieniądze możemy dużo zdziałać i bawić się dobrze niż utknąć w Abu Dabi - przyznała.
W mediach nie brakuje informacji, że istnieją możliwości kontynuowania podróży dzięki lotom przesiadkowym w innych - bezpieczniejszych krajach - lecz ceny biletów osiągają astronomiczne sumy. Ania wyznała, że wraz z koleżankami po analizie cen i możliwości zdecydowała się pozostać na Sri Lance.
Lot przez Turcję był nawet 70. tysięcy. Ludzie szaleli i wiadomo, że te loty szybko rosły. Kilka osób kupiło, ceny były makabryczne. Można też 4-5 lotami lecieć przez Indię, Nowy Jork. Ceny to około 10 tysięcy. (...) Różne kombinacje robiłyśmy, ale stwierdziłyśmy, że już lepiej poczekać i utknąć tutaj na Sri Lance niż nie wiadomo gdzie. Nawet jak kogoś było stać, to loty w sekundę się wyprzedawały - wyznała Renusz w rozmowie z Pudelkiem.
Przypominamy, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradzało podróże do Zjednoczonych Emiratów już w styczniu. Jak poinformowano na stronie gov.pl, wynika to z potencjalnego ryzyka ataku terrorystycznego w związku z niestabilną sytuacją w regionie (wojna w Jemenie). Przestrzeń powietrzna dla ruchu cywilnego w wielu krajach regionu Bliskiego Wschodu pozostaje zamknięta.