TYLKO NA PUDELKU: Marcin Mroczek i Marlena Muranowicz są już po rozprawie ROZWODOWEJ! "Uciekł drugim wyjściem. Nie chciał, żeby ktoś go złapał"
Niedawno informowaliśmy, że to koniec małżeństwa Marcina Mroczka i Marleny Muranowicz, a dokumenty już wpłynęły do sądu. We wtorek 26 sierpnia oboje stawili się na rozprawie rozwodowej. Mimo że nie siedzieli obok siebie, to kulturalnie się przywitali.
Pod koniec kwietnia informowaliśmy, że to koniec 12-letniego małżeństwa Marcina Mroczka i Marleny Muranowicz. Udało nam się wówczas ustalić, że w tym roku pozew rozwodowy wpłynął do jednego z warszawskich sądów. Wcześniej internauci zwrócili uwagę, że aktor przestał pojawiać się na wspólnych zdjęciach zamieszczanych przez żonę w sieci.
Mroczek i Muranowicz spotkali się w sądzie. Chodzi o rozwód
Według naszych informacji to Muranowicz zdecydowała się na złożenie pozwu, o czym pisaliśmy w pierwszych dniach maja, a aktor do końca wierzył, że ich małżeństwo da się jeszcze uratować i dlatego nawet nie poruszał tego tematu z kolegami z planu "M jak miłość". Pod koniec maja "Super Express" ustalił, że żona Mroczka wyprowadziła się z domu, a ich priorytetem jest teraz przede wszystkim dobro dzieci.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Marcin Mroczek o "M jak Miłość" i Kasi Cichopek w "Halo tu Polsat"
We wtorek 26 sierpnia miała miejsce rozprawa rozwodowa Mroczka i Muranowicz. Oboje stawili się w sądzie i wydawali się wyjątkowo speszeni obecnością dziennikarzy i fotoreporterów. Jak relacjonuje nasz reporter, z grzeczności przywitali się ze sobą, jednak ciężko tu mówić o przesadnej bliskości.
Marcin podszedł do niej i przywitali się ze sobą. Nie siedzą obok siebie. Zachowują spory dystans. Każde z nich siedzi ze swoim prawnikiem - mówi nasz wysłannik.
Po zeznaniach sąd zaprosił obie strony na ogłoszenie wyroku, co w praktyce oznacza, że rozprawa zakończyła się rozwodem. Marlena i Marcin najwyraźniej nie chcieli komentować sprawy, bo po prostu pospiesznie opuścili budynek.
Po ogłoszeniu wyroku Marlena ze swoją prawniczką pognały do wyjścia. Marcin z kolei poszedł okrężną drogą i uciekł drugim wyjściem. Nie chciał, żeby ktoś go złapał - relacjonuje reporter Pudelka.