Doda dzieli się gorzką autorefleksją: "Przyciągałam facetów podobnych do siebie, czyli TOKSYCZNYCH"
W najnowszym wywiadzie Doda po raz kolejny pochyliła się nad tematem eks-partnerów i nieudanych związków. Tym razem jednak artystka nie doszukiwała się winy jedynie w byłych. "Fajni faceci przeszli mi koło nosa przez moją toksyczność" - przyznała.
Doda to niewątpliwie jedna z najbardziej wyrazistych i polaryzujących postaci polskiego show-biznesu. Nie jest tajemnicą, że jednym z filarów imponującej, trwającej już niemal trzy dekady kariery artystki są kontrowersje związane z jej życiem prywatnym. Na przestrzeni ostatnich lat Rabczewska chętnie wpuszczała media za kulisy swojej codzienności, otwarcie pokazując szczegóły kolejnych związków. Równie głośno było o jej rozstaniach, po których między gwiazdą a jej byłymi partnerami niejednokrotnie dochodziło do mniej lub bardziej burzliwych medialnych sporów.
Gorąco w Sejmie. Doda ostro do Krupy (WIDEO)
Doda zaskoczyła wyznaniem na temat swojej toksyczności
Od jakiegoś czasu Doda powtarza jak mantrę, że nie zamierza już ujawniać szczegółów swojego życia miłosnego. Sytuacja jest jednak zgoła inna, jeśli chodzi o związkowe perypetie piosenkarki z przeszłości. Goszcząc w podcaście Małgorzaty Ohme, 42-latka po raz kolejny po raz kolejny pochyliła się nad tematem eks-partnerów i nieudanych relacji. Tym razem jednak artystka nie doszukiwała się winy jedynie w byłych.
Ja też byłam okropna. Jak mnie zawiedli, to byłam potworkiem - przyznała.
Jak cię zawiedli, ale tak, to pewnie mówiłaś: "Ja ci wszystko dam, tylko po prostu bądź" - wtrąciła nieco zaskoczona Ohme.
Tak, ale to zbyt desperacko brzmi w wieku 42 lat, jak sobie robię taką retrospekcję. Nie powinno tak być. Popełniłam bardzo dużo błędów. Trzeba powiedzieć jasno - nikt mi nie stał z pistoletem przy głowie przy tych wyborach. Przyciągałam takich facetów, jacy mi się wtedy podobali, podobnych do siebie, czyli toksycznych - stwierdziła Rabczewska.
Doda o błędach, które popełniała w poprzednich związkach
Gospodyni podcastu zapytała rozmówczynię, w jaki sposób w relacjach z mężczyznami objawiała się jej toksyczność.
Wtedy byłam bardzo uzależniona od kłótni, od adrenaliny, od sinusoidy emocjonalnej, byłam zaborcza i lubiłam też takich facetów. Żaden normalny facet jeszcze dwa lata temu nie miałby do mnie wstępu. Mi się całe życie zmieniło dwa lata temu, domknęłam cały cykl edukacji pt. "uniwersytet spie*dolonej miłości", jaka to jest ulga. W końcu sobie myślisz: już zaprzepaściłaś parę fajnych szans, było obok ciebie paru naprawdę fajnych facetów, których nazywałaś "nudnymi luzerami". Staram się tak to interpretować, że przeszli mi koło nosa przez moją toksyczność - wyznała wokalistka.
Spodziewaliście się takiej autorefleksji po Dodzie?