Klaudia Halejcio i Oskar Wojciechowski należą do jednych z najbardziej medialnych par w polskim show-biznesie. Razem wychowują córeczkę Nel, która od małego przyzwyczajana jest do bogactwa. Pięciolatka na co dzień otacza się luksusami willi, której wartość szacuje się na bagatela 12 milionów złotych, ale też od czasu do czasu może liczyć na organizację efektownych przyjęć przewyższających rozmachem i kosztami niejedno polskie wesele.
Przedsiębiorca, a prywatnie świeżo upieczony mąż byłej aktorki, zabłysnął w ostatnim czasie kilkoma złotoustymi wypowiedziami. Z perspektywy posiadacza astronomicznej fortuny poubolewał nad ciężkim losem milionerów, a większość społeczeństwa - oczywiście w odróżnieniu od niego - nie wykazuje choćby najmniejszej chęci samorozwoju. Podczas wspólnego wywiadu z Halejcio w internetowym talk-show Magdy Mołek zakochani otworzyli się na temat intercyzy i ustalenia formalnych zasad dotyczących wspólnego dobytku. Oskar Wojciechowski podzielił się swoim spostrzeżeniem, że w wielu polskich domach temat finansów bywa zamiatany pod dywan, co później rodzi poważne konflikty.
Ludzie sobie nie zdają sprawy, że wchodząc w małżeństwo, nagle się dzieją rzeczy. Brak rozdzielności majątkowej i to, że z automatu to wchodzi... dla mnie to w ogóle powinno być na odwrót.
A jak wygląda to w ich domu... tzn. rezydencji?
Nasza rozmowa o pieniądzach to jest jak rozmowa przy kolacji. To są ciężkie różne tematy i bardzo trudne, ale jeśli ty te tematy trudne zamiatasz pod dywan, to prędzej czy później to się musi wylać.
WIDEOKlaudia Halejcio była PRZERAŻONA pobytem Oscara w szpitalu. "Gonimy za pewnymi rzeczami, MAMY TYLE STRESÓW I NAPIĘĆ"
Klaudia Halejcio załatwiła z mężem wszelkie sprawy u notariusza
Para zadbała o to, aby wszystkie kwestie formalno-prawne - od własności domu po zabezpieczenie przyszłości ich córeczki - były dokładnie uregulowane i to jeszcze przed formalnym ślubem. Wojciechowski zapewnił, że jako odpowiedzialny mężczyzna dopilnował wszystkich niezbędnych szczegółów.
My wszystkie sprawy, jak sprawy domu, własności itd., mimo że się kochamy najbardziej na świecie, mamy uporządkowane w sposób formalny od notariusza. O to trzeba zadbać, koniec kropka.
Co więcej, gdy zakochani kupowali posiadłość, mąż Klaudii Halejcio zadbał również o polisę na życie, która ma gwarantować jej i ich córce spokój finansowy, gdyby w przyszłości doszło do nieprzewidzianych tragedii.
Podczas wywiadu Wojciechowski zwrócił uwagę, że jego zdaniem polskie rozwiązania prawne są skonstruowane w sposób nieintuicyjny: to wspólność majątkowa "włącza się" automatycznie, a on wolałby, aby działało to odwrotnie - by była wybierana na życzenie.
Ludzie sobie nie zdają sprawy, że wchodząc w małżeństwo, nagle się dzieją rzeczy. Oni w ogóle o tym nie myślą. [...] Po co są umowy? Umowy są po to, gdy coś pójdzie nie tak. Brak rozdzielności majątkowej i to, że z automatu to wchodzi, dla mnie to w ogóle powinno być na odwrót. Że z automatu powinna być rozdzielczość, a jak ktoś bardzo chce, bo ludzie nieświadomie robią sobie wzajemnie krzywdę.
Halejcio i Wojciechowski mówili jednym głosem, że takie urzędowe i ubezpieczeniowe zabezpieczenia dają im poczucie spokoju. Jednocześnie przyznali, że rozmowy o formalnościach bywają mało romantyczne, lecz są niezbędne.
Jeśli chodzi o małżeństwo to dużo osób ma takie przekonanie, że jak jest dobrze, to jest dobrze, a później... My jesteśmy przedsiębiorcami, mamy swoje biznesy, więc też jest różnie. Mamy dziecko, więc też musimy pamiętać, że cokolwiek się wydarzy, idziemy w to razem. (...) Ludzie o tym w ogóle nie rozmawiają, nie myślą, to nie jest seksi temat, po co to komu?
Mądre podejście do wspólnego budżetu czy jednak zbyt chłodna kalkulacja?
ZOBACZ TEŻ: Oskar Wojciechowski szczerze o finansach w małżeństwie z Klaudią Halejcio. KTO ZARABIA WIĘCEJ?