Matka Iwony Wieczorek komentuje najnowsze doniesienia o przełomie. "Żeby to się skończyło, bo jestem zmęczona tym wszystkim"
Prokuratura wpadła na nowy trop w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek, który być może rozwikła jedną z największych zagadek kryminalnych ostatnich lat. Z pewnością przysporzyłoby to największą ulgę jej mamie, która nieustannie wierzy, że pozna całą prawdę. Czy wreszcie skończy się jej cierpienie?
Wokół tajemniczego zniknięcia Iwony Wieczorek, która pewnej lipcowej nocy 2010 r. nie dotarła do swojego domu rodzinnego po całonocnej imprezie w Sopocie, do dziś pojawia się wiele znaków zapytania. Co jakiś czas otrzymujemy doniesienia o kolejnych przełomach, wznawianych poszukiwaniach i zeznaniach rzekomych świadków, mogących posiadać jakiekolwiek informacje przybliżające prokuraturę do definitywnego zamknięcia sprawy. Nagromadzenie się całkowicie sprzecznych wersji zdarzeń, a nawet pojawianie się różnorakich teorii spiskowych, zainspirowało dwoje dziennikarzy śledczych do napisania książki poświęconej zaginionej. Poza odkryciem nowych wątków czytelnicy mogli też dowiedzieć się, że autorzy publikacji "windują do nawet powyżej 50 proc. szansę na znalezienie Iwony". Być może ich słowa okażą się prorocze.
Według najnowszych ustaleń redakcji dziennika "Fakt", policjanci zlokalizowali miejsce, w którym prawdopodobnie ukryto ciało 19-latki. Wiele wskazuje na to, że jesteśmy coraz bliżej poznania prawdy, co potwierdza ostatnia wypowiedź rzeczniczki Prokuratury Krajowej.
Na obecnym etapie postępowania nie potwierdzamy szczegółów dokonanych ustaleń. Jednocześnie informujemy, że w sprawie dotyczącej Iwony Wieczorek pojawiły się nowe fakty i dowody, które są aktualnie analizowane przez prokuratora
Matka Iwony Wieczorek ujawnia, że córka jej się śni
Mama Iwony Wieczorek zabrała głos w sprawie wznowienia poszukiwań córki
Śledczy odkryli nowe informacje dzięki skrupulatnej pracy słynnego Archiwum X, wskazując na kierowcę białego fiata widzianego przy Parku Reagana, nieopodal miejsca, w którym urwał się ślad po Iwonie. Jak przyznali, może być to kluczowy element układanki prowadzący do rozwiązania sprawy.
Tymczasem matka zaginionej, Iwona Główczyńska, została zapytana, jak przyjęła wieści o dotarciu do nowych dowodów. Zrozpaczona kobieta przyznała, że na niczym innym nie zależy jej tak bardzo, jak na odkryciu nawet najbardziej bolesnej prawdy.
Daj Boże, żeby to się skończyło, bo już jestem zmęczona tym wszystkim. Każda taka informacja powoduje, że wracają te straszne wspomnienia, ale też pojawia się nadzieja. Cały czas wierzę, że dowiem się, co się stało z Iwonką. To jest cel mojego życia. Jestem w kontakcie z policjantami, ale nic więcej nie mogę powiedzieć z uwagi na dobro śledztwa
Kobieta nie straciła wiary w definitywne rozwiązanie sprawy, które przyniosłoby jej tak bardzo upragniony spokój.
Nie ma już nadziei na to, że Iwona będzie żywa, ale jest nadzieja na to, że się odnajdzie i że się dowiem, co się z nią stało
Myślicie, że jej koszmar wreszcie się skończy?