Klaudia Halejcio i Oskar Wojciechowski pod koniec czerwca pochwalili się w sieci nagraniem z wystawnego ślubu. Para wspólnie wychowuje 4-letnią córkę Nel. Biznesmen jest także ojcem Hani, która przyszła na świat w jego poprzednim związku. Dziewczynka regularnie spędza czas z Halejcio i Nel, a aktorka wielokrotnie podkreślała, że dziś tworzą zgodną patchworkową rodzinę, choć na początku wiadomość o tym, że jej partner ma dziecko, była dla niej sporym zaskoczeniem.
WIDEOKlaudia Halejcio była PRZERAŻONA pobytem Oscara w szpitalu. "Gonimy za pewnymi rzeczami, MAMY TYLE STRESÓW I NAPIĘĆ"
Teraz Wojciechowski pojawił się w podcaście "Matcha Talks" Julii Izmałkowej, gdzie opowiedział o relacji z matką swojej starszej córki. Jak podkreślił, choć ich związek się zakończył, do dziś pozostają w bardzo dobrych stosunkach.
Oskar Wojciechowski o córkach i byłej partnerce. "To wzór relacji"
Wojciechowski zdradził, że jego córki - Hania i Nel są ze sobą bardzo zżyte i nie mają problemu z nazywaniem się siostrami. Jak wyjaśnił, Hania regularnie odwiedza ich dom i spędza z rodziną nawet po kilka dni lub tygodni.
Biznesmen podkreślił, że kluczem do stworzenia zgodnej patchworkowej rodziny są dobre relacje z Anną - mamą jego starszej córki. Choć ich związek zakończył się lata temu, nigdy nie przenosili konfliktów na grunt rodzicielski.
Moja relacja z matką Hani to uważam, jest wzór relacji do naśladowania. My nie byliśmy w żadnym związku małżeńskim, nie mieliśmy nic formalnego. Oczywiście rozstaliśmy się z powodu różnych rzeczy. Miała po prostu inną wizję na świat. I ja też nie byłem wtedy gotowy. Niemniej jednak nigdy żadnej sprawy sądowej nie było o alimenty czy o różne inne rzeczy.
Oskar Wojciechowski wyznaje ile płaci alimentów: "Mogłem sobie kupić drugie Lamborghini"
Wojciechowski przyznał, że od początku zależało mu na tym, by zapewnić córce bezpieczeństwo finansowe. Jak wyznał, zamiast inwestować w kolejne luksusy dla siebie, postawił na przyszłość Hani.
Ja mogłem sobie kupić drugie Lamborghini i tak dalej, ale musiałem kupić dom dla mojego dziecka. Ja sobie odmawiałem, żeby jej dać. To jest dla mnie tak naturalne
Biznesmen zdradził również, że co miesiąc dobrowolnie przekazuje córce wysokie alimenty.
Dwadzieścia tysięcy miesięcznie, ale tylko po to, bo chcę. Nikt mi tego nie kazał
Jak się okazuje, taka postawa nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem jego otoczenia.
I to moi często bardzo bliscy ludzie pytają. Ale ja mówię: "Słuchaj, mieszkam w takim domu, jeżdżę takim samochodem i co? Moje dziecko ma w podartych spodniach chodzić? Nie rozumiem tej ideologii". Kupiłem mieszkanie, przepisałem na nią. Dbam o jej bezpieczeństwo. Tak powinien robić każdy facet
Na koniec nie szczędził też ciepłych słów pod adresem Klaudii Halejcio i mamy Hani, podkreślając, że obie kobiety świetnie się dogadują.
Klaudia ma bardzo dobry kontakt z Anią i to jest wzór, jak należy. A nie kłótnie czy wzajemne pretensje