Taco Hemingway użył w tekście piosenki nazwy leku na gorączkę. Raper zostanie posądzony o REKLAMOWANIE specyfiku?
Utwór "Zakochałem się pod apteką" Taco Hemingwaya z marszu stał się ogólnopolskim przebojem. Lek przeciwbólowy, którego nazwa padła w tekście piosenki, wyprzedaje się na pniu. Sprawie postanowił przyjrzeć się Główny Inspektorat Farmaceutyczny, który ustala, czy doszło do nieuprawnionej reklamy.
Twórcy hip-hopowi stanowią obecnie najsilniejszą reprezentację muzycznego mainstreamu w Polsce. To właśnie nagrywane przez raperów krążki z miejsca okupują szczyty zestawień sprzedaży płyt, nie wspominając już o wielomilionowych odtworzeniach ich utworów w serwisach streamingowych. O fenomenie tego gatunku najlepiej świadczy wyprzedany solowy koncert na PGE Narodowym, czego w czerwcu 2024 r. dokonał Taco Hemingway.
Filip Szcześniak, bo tak naprawdę nazywa się artysta i zarazem życiowy partner Igi Lis, tuż przed świętami Bożego Narodzenia wydał siódmy album studyjny. Pochodzący z niego utwór "Zakochałem się pod apteką" błyskawicznie podbił serca słuchaczy. Ich szczególną uwagę przykuł fragment pierwszej zwrotki, w którym padają słowa: "Idę rano po Solpadeinę, stoi postać, jej głowa jest w dymie".
Taco Hemingway dopuścił się kryptoreklamy?
Nazwa lekarstwa przewija się też w dalszej części piosenki jako "Solpa w rozpuszczalnej tabletce". Jest to powszechnie dostępny w sprzedaży środek przeciwgorączkowy, którego popularność, a przede wszystkim wyniki sprzedaży, znacząco wzrosły po premierze nagrania. Fani rapera nie kupują go bynajmniej z powodu zimowego przeziębienia. W ten sposób chcą się poniekąd zbliżyć do swojego ulubionego wykonawcy.
Znikanie Solpadeine z aptecznych półek zaniepokoiło Główny Inspektorat Farmaceutyczny, który przestrzega przed konsekwencjami stosowania medykamentu niezgodnie z jego przeznaczeniem. Szef instytucji państwowej, Łukasz Pietrzak, zamierza sprawdzić na drodze postępowania, czy utwór Taco Hemingwaya powinien zostać potraktowany jako nieuprawniona reklama produktu leczniczego.
Zostało wysłane pismo do podmiotu odpowiedzialnego, ponieważ musimy najpierw ustalić, czy producent leku udzielił zgody artyście na prowadzenie reklamy
Dodał też, że zażywanie tego środka w nadmiarze może doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Jak podkreślił, "jeżeli ktoś chciałby uzyskać jakikolwiek efekt, musiałby zjeść bardzo duże ilości leku", co w konsekwencji doprowadziłoby do uszkodzenia wątroby.
Spodziewaliście się, że wybuchnie z tego taka afera?