Filip Kuncewicz twierdzi, że TYLKO POLACY przejmują się głosami jurorów na Eurowizji i KPI z całego zamieszania: "Europa ma to w głębokim poważaniu"

Nie milkną echa afery wokół punktacji polskiego jury, które w finale Eurowizji przyznało "dwunastkę" Izraelowi. Jeden z członków komisji, Filip Kuncewicz, opublikował przesiąknięty ironią wpis, w którym podsumował całe zamieszanie. "Potępiam lincz na kimkolwiek, kto zagłosował inaczej niż oczekiwał tłum" - napisał.

Filip Kuncewicz komentuje aferę wokół polskiego jury na EurowizjiFilip Kuncewicz komentuje aferę wokół polskiego jury na Eurowizji
Źródło zdjęć: © AKPA, Instagram
Venus

Kolejna Eurowizja za nami. Radość z wysokiego 12. miejsca Polski i Alicji Szemplińskiej została jednak przyćmiona przez decyzję nadwiślańskiego składu sędziowskiego, która zbulwersowała wielu fanów. Chodzi o przyznanie Izraelowi maksymalnej noty 12 punktów. Oburzenie opinii publicznej jest tym większe, że Polska okazała się jedynym państwem, które zdecydowało się na taki krok.

W tegorocznym gronie polskich ekspertów zasiadł m.in. kompozytor i realizator dźwięku, Filip Kuncewicz. W rozmowie z Pudelkiem zdradził on, że jurorzy nie debatowali wspólnie nad werdyktem - każdy z nich głosował indywidualnie, kierując się wyłącznie własnym poczuciem estetyki i wrażeniami artystycznymi. Powołując się na procedury, nie ujawnił szczegółów swojego prywatnego rankingu. Większych oporów nie miała jednak inna jurorka - Viki Gabor. W emocjonalnym wpisie na InstaStory wyznała, że to właśnie ona przyznała Izraelowi najniższą notę.

Alicja Szemplińska komentuje swój wynik po powrocie z Eurowizji. "Czuję się doceniona"

Mocny wpis Filipa Kuncewicza. Tak podsumował aferę wokół polskiego jury na Eurowizji

Atmosfera wokół punktacji stała się tak napięta, że Filip Kuncewicz postanowił opublikować w mediach społecznościowych obszerny wpis. Kompozytor ironicznie podsumował narodową dyskusję i ostro skrytykował poziom agresji w polskim internecie, zauważając, że skala emocji zupełnie nie przystaje do rangi wydarzenia.

Drodzy Rodacy, Chciałbym z całą powagą odnieść się do Epickiej Furii, która wstrząsnęła Polską bardziej niż Afera Epsteina czy widmo zbliżającego się krachu ekonomicznego. Mianowicie: ktoś dał komuś punkty na Eurowizji. Podczas gdy Niemcy spokojnie zapomnieli o konkursie następnego dnia, Francuzi wrócili do swoich spraw, Szwedzi wzruszyli ramionami, a Włosi otworzyli kolejne wino - tylko Polska powołała nieformalny Trybunał ds. Rozdysponowania Douze Points i przystąpiła do polowania na czarownice w najlepszej tradycji XVII wieku

Muzyk wypunktował też wprost, jak bardzo - jego zdaniem - nasza lokalna perspektywa różni się od podejścia reszty kontynentu, podchodzącego do zabawy z dystansem.

Żeby było jasne: Europa ma to w głębokim poważaniu. Polska analizuje każdy punkt jak taśmy z Watergate. Ktoś gdzieś już pewnie zrobił Excela

- ironizował.

W dalszej części oświadczenia Kuncewicz ujawnił, pod którym numerem krył się w oficjalnych protokołach. Przy okazji przypomniał fundamentalną zasadę działania paneli eksperckich na Eurowizji, gdzie liczyć powinna się wyłącznie niezależność i subiektywna ocena artystyczna, a nie polityczne kalkulacje.

Byłem jurorem nr 2. Ktoś był 5. ktoś 1. Jakie to ma znaczenie? Taka jest rola jurora: oceniać to, co słyszysz, a nie wykonywać rozkaz. Były w tym konkursie piosenki, które podobały mi się bardziej niż muzyczny syn Garou i na nie oddałem głos. Bo właśnie o to chodzi - to jest wybór. Nie rozkaz. Nie ma czegoś takiego jak "obowiązek" głosowania na jakikolwiek kraj. Jury istnieje po to, żeby oceniać muzykę - nie żeby machać flagą.

Na koniec juror stanowczo sprzeciwił się fali nienawiści, jaka zalała sieć po ujawnieniu kontrowersyjnych wyników. Artysta zaapelował o opamiętanie i powrót do traktowania konkursu jako czystej rozrywki.

I dlatego ze spokojem w sercu, ale z absolutną stanowczością mówię: potępiam lincz na kimkolwiek, kto zagłosował inaczej niż oczekiwał tłum. To co się dzieje w polskim internecie w stosunku do konkretnych ludzi jest po prostu chore. Eurowizja to konkurs muzyczny. Nigdy, przenigdy, nie była powodem do nagonki na ludzi!!! Do zobaczenia za rok, kiedy znowu będziemy jedynym krajem, który to analizuje.

Filip Kuncewicz w swoim ironicznym manifeście celnie wypunktował internetowy lincz, który - co warto podkreślić - faktycznie przekroczył wszelkie granice. Wylewając jednak kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy rodaków, chyba zapomniał o jednym, kluczowym szczególe. Polskie jury jako jedyne w całej Europie zdecydowało się przyznać "dwunastkę" Izraelowi - i to w czasie, gdy wokół udziału tego kraju w konkursie trwały globalne protesty i bojkoty.

Trudno się więc dziwić, że fani ruszyli do analizowania arkuszy Excela. Gdyby polscy eksperci wskazali innego, mniej polaryzującego faworyta, burza prawdopodobnie w ogóle by nie wybuchła.

Eurowizja. Afera wokół "dwunastki" dla Izraela od polskiego jury
Eurowizja. Afera wokół "dwunastki" dla Izraela od polskiego jury © Getty Images
Eurowizja. Afera wokół "dwunastki" dla Izraela od polskiego jury
Eurowizja. Afera wokół "dwunastki" dla Izraela od polskiego jury © Getty Images
Eurowizja. Afera wokół "dwunastki" dla Izraela od polskiego jury
Eurowizja. Afera wokół "dwunastki" dla Izraela od polskiego jury © Getty Images
Eurowizja. Afera wokół "dwunastki" dla Izraela od polskiego jury
Eurowizja. Afera wokół "dwunastki" dla Izraela od polskiego jury © Getty Images
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą