Mnóstwo gwiazd wielkiego i szklanego ekranu, które zaczęły występować już w czasach dzieciństwa, nie zawsze są w stanie udźwignąć ciężar popularności. Na własnej skórze przekonał się o tym Franciszek Przybylski, oglądany niegdyś przez miliony widzów odtwórca roli Łukasza w serialu "M jak miłość". Jako zaledwie 13-letni chłopiec zdecydował się odejść z produkcji w czasie jej największej popularności.
Przybylski w latach dzieciństwa wyraźnie dystansował się od porównań do swojego bohatera. Poniekąd była to wina środowiska szkolnego, które wyraźnie dawało mu do zrozumienia, że stawia siebie w wyższej pozycji od swoich rówieśników. Wprost przyznał, że właśnie z tego powodu po wielu latach zdecydował się udać na terapię. Dziś zdecydowanie bardziej przychylnie reaguje na wszelkie przejawy sympatii.
Kiedyś się tego wstydziłem, próbowałem wymazywać z pamięci to, że "M jak miłość" było częścią mnie, miałem do tego negatywny stosunek. Dziś, gdy pojawi się o mnie jakiś artykuł w tym kontekście lub raz na rok ktoś jeszcze rozpozna mnie w warzywniaku, robi mi się po prostu miło. Nadrabiam te wszystkie lata, przez które od tego uciekałem. Daje mi to radość, którą powinienem był czerpać z tego kiedyś, ale sobie na to nie pozwalałem
W życiu 32-latka nastąpiły olbrzymie zmiany. W maju ub.r. jego życiowa partnerka Olga Butkiewicz przekazała radosne wieści o pojawieniu się na świecie ich syna. Sporo dzieje się też u niego na stopie zawodowej.
TYLKO U NAS! Möller ujawnia, ile na początku zarabiał w "MjM" i mówi wprost: "Polska już nie jest tanim krajem dla Niemców"
Franciszek Przybylski zadebiutuje jako reżyser teatralny
Dawny dziecięcy gwiazdor pozostał wierny branży filmowej. Ukończył studia na Wydziale Operatorskim i Realizacji Telewizyjnej PWSFTViT w Łodzi. Od ponad czterech lat współpracuje ze swoim mistrzem, Janem Holoubkiem. W jego CV znajdziemy takie tytuły, jak "Heweliusz" i "Rojst. Millenium", przy których pełnił funkcję operatora kamery, a także świetnie przyjęty przez widzów i krytyków serial "Wielka woda", gdzie odpowiadał też za reżyserię II ekipy.
Franciszek Przybylski będzie miał teraz okazję wykorzystać swoje doświadczenie. Już 18 maja w Teatrze Telewizji pokazana zostanie nowa adaptacja "Moralności pani Dulskiej" z główną rolą Kingi Preis. To właśnie on wraz ze swoją mamą, wybitną reżyserką Agnieszką Glińską, stworzyli spektakl oparty o dzieło Gabrieli Zapolskiej.
Mama dostała propozycję wyreżyserowania tego spektaklu i zaproponowała mi współpracę reżyserską - chciała, żebym doradzał jej od strony artystycznej. Zapytałem, czy ma w sobie gotowość, żebyśmy spróbowali wyreżyserować tę sztukę w duecie. (...) Długo o tym gadaliśmy, rozważaliśmy wszystkie za i przeciw. W końcu zdecydowaliśmy, że wyreżyserujemy "Moralność…" razem. I jestem jej za to bardzo wdzięczny.
32-letni twórca filmowy przyznał, że nowe doświadczenie z Teatrem Telewizji utwierdziło go w decyzji o chęci kontynuowania kariery reżyserskiej. Podczas wywiadu otworzył się też na temat dorastania w artystycznym domu i zarzutów o nepotyzm.
Gdy moja mama była dyrektorką artystyczną Teatru Studio, też słyszałem różne złośliwe uwagi. Kiedy podczas pracy nad spektaklem w Studio poszedłem do dyrektora naczelnego negocjować warunki mojej umowy, które zdawały mi się nieproporcjonalnie małe do ogromu mojej pracy, nazwano mnie "synalkiem dyrektorki".
Zamierzacie obejrzeć efekt ich wspólnej pracy?