Kilka dni temu kolorową prasę obiegły doniesienia o rozpadzie małżeństwa byłych gwiazd brytyjskiego "Strictly Come Dancing", Oli i Jamesa Jordanów. Para poznała się w 1999 r., cztery lata później stanęła na ślubnym kobiercu, a w 2013 r. powitała na świecie córkę. Po tym, jak media ujawniły fakt rozstania pary - która nie była widziana razem publicznie od ubiegłego roku - małżonkowie zdecydowali się wydać wspólny komunikat, w którym potwierdzili rozstanie. Tancerz wspomniał dodatkowo o kondycji swojego zdrowia psychicznego.
Moje zdrowie psychiczne od dłuższego czasu nie było w dobrym stanie. Zmagałem się z tym bardziej, niż pozwalałem ludziom dostrzec. Potrzebuję czasu, aby skupić się na powrocie do zdrowia. Żadne z nas nie jest obecnie w dobrym miejscu. Oboje robimy, co w naszej mocy, by przejść przez jeden z najtrudniejszych rozdziałów naszego życia
WIDEOAntek Królikowski zapowiada, że ODWOŁA SIĘ od wyroku. "Jest skrajnie NIESPRAWIEDLIWY"
Choć mogło wydawać się, że decyzja Jordanów o rozstaniu zapadła nagle, na jaw wychodzą nowe, zaskakujące fakty. Zanim James i Ola wydali oficjalne oświadczenie, w ich życiu od dawna trwał już kryzys, o którym wiedzieli tylko najbliżsi.
Kulisy rozstania Jamesa i Oli Jordanów
Jak donosi dziennik "The Sun", 48-letni James Jordan już na początku tego roku podjął decyzję o opuszczeniu rodzinnego gniazdka. Tancerz spakował walizki i wyprowadził się z luksusowej, pięciopokojowej posiadłości, którą dzielił z polską tancerką oraz ich córeczką Ellą. Mężczyzna zamieszkał w małym lokum w hrabstwie Kent, szukając dystansu i przestrzeni w ramach próby ratowania relacji.
To była decyzja Jamesa, potrzebował trochę przestrzeni. Stało się to miesiące temu. Zamknął się w niewielkim mieszkaniu w Kent. Ostatnie miesiące były dla niego wyjątkowo trudne, ale stara się iść naprzód. Ola wspiera go tak bardzo, jak tylko może, jednak decyzja o zakończeniu małżeństwa była niezwykle bolesna dla nich obojga
Fotoreporterzy przyłapali niedawno tancerza w pobliżu jego nowego lokum. James sprawiał wrażenie mocno przygnębionego, a na jego dłoni zabrakło ślubnej obrączki.