Ewa Minge wraz z synem wspominają ucieczkę z przemocowego domu: "Pierwszą noc spędziliśmy śpiąc nad stodołą"
Ewa Minge zdecydowanie nie miała lekkiego życia. W najnowszym wywiadzie odgrzebała straszne dla niej wspomnienia sprzed 24 lat, kiedy późną nocą musiała spakować wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i pilnie opuścić mieszkanie ze swoją babcią i dziećmi. Starszy syn projektantki po raz pierwszy przybliżył tę historię z perspektywy kilkuletniego chłopca.
Wydawać by się mogło, że na przełomie wieków Ewa Minge miała cały świat u swych stóp. Status jednej z ulubionych projektantek gwiazd w raczkującym dopiero show-biznesie, prezentowanie swoich kolekcji w najróżniejszych zakątkach Europy czy wreszcie ukoronowanie jej osiągnięć w postaci zaproszenia na pokaz na Schodach Hiszpańskich w Rzymie - o takich osiągnięciach wielu adeptów świata mody może jedynie pomarzyć. Niestety, równolegle w jej życiu osobistym rozgrywał się prawdziwy dramat.
Kreatorka mody nie stroni od udziału w rozmaitych programach telewizyjnych, czego dowodem był jej niedawny udział w "Tańcu z Gwiazdami" zakończony oskarżeniami wystosowanymi wobec jurorów, którzy rzekomo dopuścili się jej ośmieszenia na wizji. Tym razem Ewę Minge mogliśmy zobaczyć, a przede wszystkim usłyszeć w podcaście Małgorzaty Ohme, która nie bała się zadawania swej rozmówczyni odważnych pytań, wyciągając z niej najbardziej intymne zwierzenia. Jedno z nich dotyczyło "bardzo poważnej przemocy psychicznej, fizycznej i ekonomicznej".
Ewa Minge już zaplanowała swój pogrzeb
Ewa Minge w jednej chwili straciła dach nad głową
Nie jest tajemnicą, że 58-latka doświadczyła kryzysu bezdomności. W najtrudniejszym momencie życia jej synowie mieli kolejno 11 i 8 lat. Były mąż projektantki zgotował całej rodzinie prawdziwe piekło, co chłopcy przypłacili stanem "takim, że wymagali leczenia psychiatrycznego ze względu na tresurę, a nie wychowanie", jak podsumowała w wywiadzie.
Ewa Minge nie ukrywała, że dosyć szybko doszła do dużego majątku, dzięki czemu dysponowała kilkoma nieruchomościami, które zapewniały jej stałe wpływy. Na co dzień mieszkała jednak w domu należącym formalnie do jej męża.
W takim domu mieszkaliśmy, który akurat należał do niego, bo jego rodzice mu ten dom wybudowali jeszcze przed ślubem. Tam się dzieci wychowały, tam w tym domu zarządzaliśmy całym światem. Mieliśmy się lada moment przenieść do nowego. (...) Dostaliśmy pozwolenie mieszkania do końca życia w tym domu. Ale to trwało niecały rok, bo na Dzień Dziecka przyszedł pan z policji, gdzie była moja babcia 70-letnia, dwóch moich synów, ośmiolatek i jedenastolatek. Policjanci nie wiedzieli, o co chodzi. Pokazał akt własności, że mamy się wynosić
Gwiazda dodała, że pospiesznie zabrała najpotrzebniejsze dokumenty z sejfu i podarowane jej w prezencie rodzinne kosztowności. W tym momencie do głosu doszedł jej starszy syn, Oskar, który wyznał, że cała ta sytuacja odcisnęła olbrzymie piętno na jego kondycji psychicznej.
Pamiętam, że pierwszą noc spędziliśmy śpiąc nad stodołą, na siennikach. A potem żeśmy wynajęli mieszkanie. Nie zdążyliśmy kupić mebli. Z moją babcią siedemdziesięcioparoletnią spaliśmy na podłodze. Bo kazał nam oddać łóżka