Maria Prażuch-Prokop dystansuje się od show-biznesu w pierwszym wywiadzie po ROZSTANIU: "Nigdy tego nie chciałam"
Niespodziewane rozstanie Marcina i Marii Prokopów odbiło się szerokim echem w mediach. Kilka tygodni po zakończeniu małżeństwa była ukochana prezentera udzieliła pierwszego wywiadu. W rozmowie z WP Kobieta 47-latka zdradziła m.in., co pomaga utrzymać jej równowagę w obliczu życiowych zmian.
Kilka tygodni temu Marcin Prokop oraz jego żona Maria Prażuch-Prokop zaskoczyli opinię publiczną informacją o rozstaniu po dwóch dekadach związku. We wspólnym oświadczeniu opublikowanym na Instagramie podkreślili, że mimo tej decyzji wciąż łączą ich dobre relacje.
Tak wyglądają ludzie, którzy bardzo się lubią, szanują i wspierają, którzy przeżyli ze sobą ponad 20 lat i, mimo że jakiś czas temu rozstali się jako małżeństwo, to jako przyjaciele i rodzice Zosi nadal pozostają razem. Dla niektórych rozwód to koniec wspólnego świata. Dla nas - był początkiem nowego, innego, ale bardziej dopasowanego do tego, kim dzisiaj jesteśmy i dokąd osobno szczęśliwie zmierzamy
Iwona Węgrowska NADAL KOCHA swojego byłego partnera: "NIE SŁUŻYŁA NAM ZAZDROŚĆ"
Maria Prażuch-Prokop udzieliła pierwszego wywiadu po rozstaniu
Niecały miesiąc niespodziewanej wiadomości o rozstaniu była partnerka gospodarza "Dzień Dobry TVN" udzieliła pierwszego wywiadu. W rozmowie z WP Kobieta przyznała, że nigdy nie odczuwała potrzeby uczestniczenia w wydarzeniach branżowych ani pozowania na ściankach.
Zacznijmy od tego, że ja w ogóle nie czuję się częścią show-biznesu (...). Ja działam w internecie, buduję społeczność kobiet zainteresowanych jogą i świadomym życiem. To, że mój były już mąż jest osobą rozpoznawalną, nie oznaczało dla mnie automatycznego wejścia w ten świat. Nigdy tego nie chciałam. To był świadomy wybór, ale nie nazwałabym tego "milczeniem". Po prostu nie chciałam zapraszać obcych do naszego życia prywatnego. Wypowiadam się publicznie wtedy, kiedy czuję, że to ma sens - o swojej pracy, ścieżce zawodowej, rozwoju. Natomiast nie miałam potrzeby bycia "widoczną" jako czyjaś partnerka.
Zapytana o to, co pomaga jej zachować równowagę w obliczu życiowych zmian, wskazała na jogę. Jako instruktorka od lat traktuje ją nie tylko jako aktywność fizyczną, lecz także jako sposób pracy nad sobą i własnymi emocjami.
Joga bardzo mnie tego nauczyła. I nie mówię tu tylko o praktyce fizycznej z ciałem, o rozciąganiu czy oddechu, ale o całym systemie, który uczy uważności, zatrzymania się, przyglądania się sobie i swoim reakcjom. W pewnym momencie zaczynasz rozumieć, że nie wszystko trzeba rozgrywać na zewnątrz, nie wszystko trzeba komentować, tłumaczyć, uzasadniać. Ten spokój bierze się też z akceptacji - tego, że życie składa się z różnych etapów i że nie każdy z nich trwa wiecznie. Dziś czuję, że jestem we właściwym miejscu.
W tej samej rozmowie Prażuch-Prokop przyznała, że po życiowej rewolucji otrzymała sporo wsparcia od obserwatorek. Jak twierdzi, informacja o rozstaniu raczej nie była dla nich zaskoczeniem.
Reakcje były niesamowicie budujące, ale nikt nie był zaskoczony. Moje obserwatorki na Instagramie, które potrafią "łączyć kropki", podejrzewały to już od dłuższego czasu. Co ciekawe, faktycznie przybyło mi nowych obserwujących. Ale to nie są osoby, które przyszły dla sensacji. To są kobiety świadome, inteligentne, często bardzo refleksyjne. Szukają inspiracji, ale nie gotowych odpowiedzi. Bardziej impulsu do tego, żeby coś zmienić u siebie – w swoim tempie, na własnych zasadach.