Zespół Masters tłumaczy się ze śpiewania "Żono moja" w "Sprawie dla reportera": "To było PRZYPOMNIENIE DOBRYCH CHWIL"
Choć zakłopotana pani Maryna, której mąż utrudnia kontakty z dziećmi, w trakcie występu popłakała się, menedżer grupy nie widzi w doborze repertuaru nic niestosownego. "Zajmujemy się tworzeniem muzyki do tańca, przy której ludzie mają się cieszyć" - wyjaśnia.