Roman Praszyński "PRZEPRASZA" za obrzydliwy wywiad z aktorką "365 dni": "Konwencja się nie sprawdziła. Miałem, być może, mylne wrażenie"
Nie wiedzieć czemu, oświadczenie dziennikarza wygląda bardziej na pokrętne usprawiedliwienie własnego braku wyczucia niż szczere przeprosiny. Myślicie, że "VIVA" zamówi u niego jeszcze jakieś teksty?